Dla mnie powiem szczerze to trudny temat bo w zasadzie jem dopiero po powrocie na kwaterę - normalnie mam wszystko ze sobą .
Ale miałam okazję jeść kilka razy w knajpie - nie wiem jak się nazywa - ale prawie na wprost ul. Jana Pawła II - u wylotu na Gubałówkę. Niezłe było jedzonko, nie drogie. Ale dobrze wiedzieć, gdzie Wy zajadacie może w końcu zacznę i ja jeśc "na mieście".
A co do Słowacji, którą ktoś poruszył to ja tam jadłam coś co mi bardzo smakowało. Nie podejrzewam aby była to jakaś regionalna potrawa, ale był to duży plaster sera przygotowany jak nasz schabowy tj. w panierce. Do tego ziemniaczki zapiekane i ogromna suróweczka...
|