Elu, miśka nie spotka nad morzem, ale w Trójmieście w charakterze lokalnych przebierańców, napastujących turystów, grasują piraci - paskudnie hałaśliwi i nie mniej obleśni od miśków. Papalala nie ma po co jechać nad Zatokę Gdańską, na urazówce, jak zwykle tłok i niepotrzebny tam pirat z powykręcanymi kończynami. Aha - jest jeden plus - w śniegu się nie zakopie, jest u nas w skąpej ilości. Co do mew - te wielkie, białe z żółtymi dziobami są dosyć groźne - atakują koty dokarmiane przez mieszkańców - głodna mewa może zaatakować A w ogóle duża mewa robi dużą k..ę i jeśli dodam, że lata nad głową...
|