Rafale, ta bacówka koło osady czorsztyńskiej to nie miała dymu ale "niesłychanie czyste rączki" bacy, super wiadra jak za PRL-u. Najfajniejsze były psy, to chyba owczarki. Wcale nie pilnowały owiec, bo te by i tak nie uciekły. Ja sobie z nimi ucięłam gadkę. Głupio mi było nie wziąć tych serków, bo nie wiedziałam że przywołany od owiec baca przyniesie mi je w rączkach.
|