Do Anii:
W końcu czerwca szedłem sobie, poza farbą, w kierunku Stwolskiej Przeł. Pustka, cisza doskonała...Nagle przerywa ją, dobiegający z oddali głos. Dwa głosy. Słowa padają nieprzerwanie, jak serie z kałacha. Ludzi nie widać, wreszcie są: dwie dziewczyny. Ułamek sekundy przerwy na wzajemne pozdrowienie, i dalej słowotok nieprzerwany
Tym różnią się mężczyźni od kobiet?
Pozdr
|