Pisząc o takim kabotyńskim zachowaniu się niby dorosłego turysty, przywołałaś zapewne do tego forum jedną ze skałek zwanych Kominami Strążyskimi. Jest ona wielce "zasłużona" w historii.
Moze to z niej spadał młodziutki K. Tetmajer, którego w ostatniej chwili złapał S. Goszczyński, i dzięki temu mieliśmy tak znakomitego poetę.
Po kolejnych 70 latach spadła z kominów dobrze zapowiadająca się taterniczka H. Dłuska - siostrzenica M.Skłodowskiej-Curie. Została kaleką do końca swego krótkiego życia.
Wtedy nie było jeszcze topru, tpnu i regulaminów. Ale ani tamtych, ani wspomnianego na początku głupka nie można naśladować.
Wątek obowiązkowego ubezpieczenia górskiego pęta się po tym forum od lat i rozbija o mur niemożności. Przykre to ale prawdziwe. Słowacy poradzili sobie z tą sprawą. Dla naszych "mądrych" jest to problem nie do rozwiązania.
waclawhetmanie. nie pisz ,,głupka" bo zostaniesz zganiony (tak jak niejednokrotnie ja). Pan posiadał niewątpliwie oryginalną fantazję, a to gdzie i w czym wchodził - to jego sprawa. Takiegop podejścia wymaga poprawność. a ja się zgadzam z Wami a nie z poprawnymi inaczej pozdrawiam Panią Leśnik
Praktycznie co roku spotykam się z "dziwnym" zachowaniem ludzi na szlaku. Jednak w tym roku pewne zdarzenie przebiło wszystkie. Otóż 24 lipca br. widziałem jak czterech panów znosiło głęboki wózek dziecięcy znad Smreczyńskiego Stawu. Za wózkiem i panami szły cztery panie, które ta sytuacja bardzo bawiła. Podejrzewam, że to były żony owych 4 tragarzy. I niby nic złego się nie działo, niby szlak łatwy i krótki, a potem Kościeliską to już jakoś łatwiej poruszać się z wózkiem, to jednak widok był groteskowy.
A co do ubezpieczeń... to chyba nie są lekiem na wypadki w Tatrach. One nie przestraszą klapkowiczów, bo przy 30 000 ludzi dziennie w Tatrach, zawsze, ujmując rzecz statystycznie, coś się zdarzy.
Będąc w sierpniu tego roku na szlaku murowaniec-Kasprowy spotkałem paniusię w szpilkach, nie wiem jak ta taerniczka zeszła z Kasprowego pod murowaniec i ty się dziwisz że tatuś wylazł na stromy stok i zastanawiał się jak zejść, ja od wielu lat chodzę po górach i spotykam wielu nieodpowiedzialnych pseudo-turystów taterników i głupocie ludzi wcale się nie dziwię a cóż takim tragażom jak opisujesz
Witam :).
Mnie również w tym roku przypadło "w udziale" ogladanie śmiesznych zjawisk. Otóż, natknęłam się, schodząc z "5" na rodzinę, która wtaczała wózek z dzieckiem z zapytaniem, jak daleko do schoniska. Widocznie, ktoś myślał, że jak droga do MOka to i do "5" alfalcikiem..
A drugi przypadek, to również tego samego dnia przy samych zejściu na asfacie, młodzi ludzie pytający o jakiś wodospad gdzieś tu i nie chodziło im o Wodogrzmoty.
Pozdrawiam
Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały(teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić —
zgłoś →
Pliki cookies
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
Re: cd
Moze to z niej spadał młodziutki K. Tetmajer, którego w ostatniej chwili złapał S. Goszczyński, i dzięki temu mieliśmy tak znakomitego poetę.
Po kolejnych 70 latach spadła z kominów dobrze zapowiadająca się taterniczka H. Dłuska - siostrzenica M.Skłodowskiej-Curie. Została kaleką do końca swego krótkiego życia.
Wtedy nie było jeszcze topru, tpnu i regulaminów. Ale ani tamtych, ani wspomnianego na początku głupka nie można naśladować.
Wątek obowiązkowego ubezpieczenia górskiego pęta się po tym forum od lat i rozbija o mur niemożności. Przykre to ale prawdziwe. Słowacy poradzili sobie z tą sprawą. Dla naszych "mądrych" jest to problem nie do rozwiązania.
Re: cd
Re: cd
Re: cd
A co do ubezpieczeń... to chyba nie są lekiem na wypadki w Tatrach. One nie przestraszą klapkowiczów, bo przy 30 000 ludzi dziennie w Tatrach, zawsze, ujmując rzecz statystycznie, coś się zdarzy.
Re: cd
Re: cd
Mnie również w tym roku przypadło "w udziale" ogladanie śmiesznych zjawisk. Otóż, natknęłam się, schodząc z "5" na rodzinę, która wtaczała wózek z dzieckiem z zapytaniem, jak daleko do schoniska. Widocznie, ktoś myślał, że jak droga do MOka to i do "5" alfalcikiem..
A drugi przypadek, to również tego samego dnia przy samych zejściu na asfacie, młodzi ludzie pytający o jakiś wodospad
Pozdrawiam