Wydarzenia w dniu: 18-08-2010
Halina Kwiatkowska - Wielki Kolega. Wspomnienie o Janie Pawle II
18 sierpnia (środa), godzina 19.00
Halina Kwiatkowska, wieloletnia koleżanka Karola Wojtyły, przygotowała monodram "Wielki Kolega". Artystka wykorzystała w nim swoje wspomnienia o Karolu Wojtyle zawarte wcześniej w książce jej autorstwa pod tym samym tytułem.
Aktorka zbudowała swój monodram w prosty, przejrzysty sposób. Główny tok narracyjny to wspomnienia obejmujące ponad 70 lat znajomości artystki z Karolem Wojtyłą - Janem Pawłem II. Znajomości, która rozpoczęła się w wadowickim gimnazjum, kiedy to oboje zafascynowani teatrem grali na małej amatorskiej scenie wielkie postaci dramatu antycznego i romantycznego - ona tytułową Antygonę, On - Hajmona. Jak bardzo było to wówczas ważne dla nastolatka Karola, mieliśmy okazję przekonać się podczas pielgrzymki Jana Pawła II, kiedy to w Wadowicach spontanicznie wyrecytował z pamięci, po tylu latach, ogromny fragment swojej roli. Ta fenomenalna pamięć, ten wspaniały Boży dar zauważalny był u tego chłopca od początku, szybko uczył się tekstu i doskonale go prezentował na scenie. Tak było też w "Balladynie", gdzie Halina Kwiatkowska grała tytułową rolę, Karol - jej męża Kirkora, a po scenicznej śmierci tej postaci grał także Kostryna, czarny charakter, całkowite przeciwstawienie tego pierwszego. Potrafił znakomicie wczuć się w rolę zarówno bohatera tragicznego, jak i zagrać postać komiczną, na przykład Gucia w "Ślubach panieńskich".
Karol - jak wspomina Halina Kwiatkowska - nigdy nie tracił czasu, uczył się języków obcych i zawsze można Go było zobaczyć zaczytanego. Już na etapie gimnazjum fascynowały Go poważne dzieła filozoficzne i literackie. Podczas konkursu recytatorskiego, w którym oboje brali udział, Karol mówił arcytrudny wiersz "Promethidion" Norwida. Mówił go z pełnym zrozumieniem i znakomitą dykcją. Rozmiłowanie w twórczości Norwida towarzyszyło Karolowi Wojtyle, a potem Papieżowi, przez całe życie. A fascynacja teatrem, literaturą pozostała w nich obojgu i na później. Nie bez znaczenia jest wybór tego samego kierunku studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim czy Teatr Rapsodyczny, będący jedną z form artystycznej walki z najeźdźcą o kształt polskiej rzeczywistości podczas okupacji niemieckiej (a potem, po wojnie, był też formą sprzeciwu wobec okupacji sowieckiej). Tu pod wodzą Mieczysława Kotlarczyka w prywatnym mieszkaniu powstawały piękne, głębokie przedstawienia, przypominające Polakom o ich tożsamości, o ich wspaniałym dziedzictwie kulturalnym. W ten sposób odbywała się ich formacja intelektualna, kulturalna, etyczna. Potrzeba powstania teatru słowa bliska była zarówno Wojtyle, jak i Kotlarczykowi. Ich rozmowy wykraczały poza sferę teatru, były próbą odnalezienia drogi dla Narodu w czasach zniewolenia okupacyjnego. To właśnie z tych rozmów zrodził się w rezultacie Teatr Rapsodyczny.
Ten piękny, głęboki, przejmujący zarówno w treści, jak i w wykonaniu monodram aktorka inkrustuje (dosłownie) najpiękniejszą polską poezją, tymi utworami, które grane były w Teatrze Rapsodycznym. Ach, jakże doskonale powiedziany jest tu fragment "Króla Ducha" Słowackiego, a fragmenty "Pana Tadeusza", a "Fortepian Chopina"... Jakiż to musiał być teatr ogromny, ten rapsodyczny teatr...
Więcej o wydarzeniu: www.witkacy.zakopane.pl
