
| Działalność górska Mariusza Zaruskiego
|
|||
strona: 1/5
1 2 3 4 5 ![]() Po powrocie z zesłania w roku 1901 Mariusz Zaruski ożenił się z Izabelą Kietlińską córką znanego odeskiego lekarza. Młoda para wraz z matką zesłańca szybko wyjechała z Rosji i osiedliła się w Krakowie - bliżej ukochanej ojczyzny. Tu Mariusz postanowił ukończyć rozpoczęte w Odessie studia malarskie wstępując do Akademii Sztuk Pięknych, gdzie pobierał nauki m.in. u Mehoffera i Wyczółkowskiego. W Krakowie udało mu się wydać "Sonety morskie". Zaruski jednak nie znalazł swego miejsca w artystycznych sferach tego miasta i po trzech latach przeniósł się wraz z rodziną do Zakopanego.
Takimi słowy pasowano Mariusza Zaruskiego na "króla Tatr" w szopce Stanisława Hirschla, drukowanej w kolejnych numerach "Zakopanego" z przełomu 1912/1913 r. Zaruski przebywał w Zakopanem przez niecałe 10 lat (1904 - 1914). Mieszkał z żoną w istniejącej do dzisiaj willi "Krywań". Jego działalność górska była, obok morskiej, życiowym spełnieniem dla jego pasji społecznikowskich, zdobywczych, marzeń o górskiej wolności, a przede wszystkim umiejętności organizatorskich. Narciarstwo, taternictwo letnie i zimowe, działalność jaskiniowa, praca w Towarzystwie Tatrzańskim, udział w działaniach zmierzających do ochrony przyrody Tatr i powołanie oraz kierowanie przez pięć lat Pogotowiem TOPR pozwalają twierdzić, że góry zajmowały w jego życiu miejsce ogromnie ważne, jeśli nie najważniejsze. Traktował Tatry jako "kuźnię charakterów", odskocznię od "cherlactwa duchowego i fizycznego" i wyznaczał górom ważne miejsce we wzmacnianiu charakteru polskiego społeczeństwa, a także człowieka do jego zapasów z życiem. Były też Tatry dla niego swoistą świątynią przyrody, miejscem sacrum, oazą wolności dla duszy steranej szarą zaborczą rzeczywistością. Jego działalność górska charakteryzowała się wielkim rozmachem i wysokim poziomem wszystkiego, co robił. Nawet góralscy przewodnicy, którym nie zawsze podobał się wojskowy dryl w wydaniu Zaruskiego, nie sprzeciwiali mu się, uznając bez zastrzeżeń jego górski autorytet. Autorytet i szacunek zdobył bardzo szybko, idąc w góry z tymi ludźmi zawsze pierwszy, przy dobrej pogodzie, ale i w kurniawy i burze, pomny słów przysięgi TOPR, w której zobowiązał się do ratowania życia ludzkiego bez względu na wszystko. Sam nieraz ryzykował własne życie idąc na ratunek. Oprócz ratownictwa z dużym znawstwem zajmował się narciarstwem, stając się jednym z niego pionierów, a także taternictwem. Pisał też górskie wiersze, działał w Towarzystwie Tatrzańskim. |
|||
|
żródło: Wojciech Szatkowski - Muzeum Tatrzańskie | |||
| «« Powrót do listy |
|
||||||||||