Ku przestrodze...
Himalaista Artur Hajzer uratował się z lawiny
 dodano: 11 Lutego 2008    (źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/11)
Ratownicy TOPR wyciągają himalaistę Artura Hajzera z lawiniska. Za chwilę mężczyzna trafi do szpitala (ARTUR HAJZER / TOPR)

UWAGA. Zagrożenie lawinowe w Tatrach. Tę historię los napisał ku przestrodze. Przeżył dzięki górskiemu doświadczeniu. Ratownicy zauważyli czekan na lawinisku.

Niedziela, godzina 9. Potężna lawina schodzi w rejonie Ciemniaka. Masy śniegu porywają w dół mężczyznę, który razem z dwojgiem przyjaciół wybrał się w Tatry Zachodnie.


9.05. TOPR dostaje sygnał, że pod śniegiem znalazł się Artur Hajzer, znakomity polski himalaista.

9.15. Śmigłowiec TOPR jest na miejscu. Ratownicy docierają do uwięzionego mężczyzny i wyciągają go spod zwałów mokrego śniegu.

9.45. Himalaista trafia do szpitala. Jest po akcji.

Ciemniak (2096 m n.p.m.) to jeden ze szczytów Czerwonych Wierchów. Wczoraj wybrał się na niego wraz z dwójką przyjaciół Artur Hajzer, 46-letni doświadczony himalaista, który w 1987 r. razem z Jerzym Kukuczką zdobył zimą Annapurnę (było to pierwsze zimowe wejście), a potem z Wandą Rutkiewicz stanął na szczycie Shisha Pangmy, również jednego z najtrudniejszych ośmiotysięczników. W Tatrach przygotowywał się do kolejnej wyprawy w Himalaje.

Cała trójka, ze względów bezpieczeństwa, szław15-metrowych odstępach. Hajzer wędrował na końcu. Nagle usłyszał huk i stracił równowagę. Zrozumiał, że znalazł się w samym sercu lawiny.

– Wywołał ją nawis śnieżny, na który wszedłem jedną nogą – himalaista opowiadał nam potem w szpitalu szczegóły incydentu w górach. Kiedy zrozumiał, że spada w dół, ani na moment nie stracił zimnej krwi.

– Próbowałem wyhamować. Na początku nawet mi się udało, ale masy śniegu z górnej części nawisu wytrąciły mnie z równowagi i lawina porwała mnie jak piórko – relacjonuje.

Miał świadomość, że do momentu gdy będzie na powierzchni lawiny, ma szansę na przeżycie. – Wiedziałem, że ostatnia fala śniegu mnie zasypie i dlatego wyciągnąłem do góry rękę z czekanem, mając nadzieję, że ktoś mnie zobaczy – opowiada następujące po sobie zdarzenia, które trwały ułamki sekund. Nagle wszystko znieruchomiało.

– Zobaczyłem dziurę w śniegu i błękit nieba. Odetchnąłem z ulgą, a gdy usłyszałem warkot śmigłowca, zupełnie się uspokoiłem – wzdycha. Pod śniegiem był jakieś 15 minut. Nie mógł się wydostać o własnych siłach, bo śnieżna ściana była jak beton. Czekał.

Piloci śmigłowca zauważyli wystający spod śniegu czekan himalaisty. I tam zaczęli szukać Hajzera. Po chwili uwolnili go ze śnieżnej pułapki. Było po akcji.

Przemysław Bolechowski

Największe lawiny w Tatrach

 
2003 r.
– pod Rysami zginęło siedmioro licealistów i ich opiekun.
2001 r. – pod Szpiglasową Przełęczą ginie dwoje turystów, a potem dwóch TOPR-owców.
1997 r. — w rejonie Szpiglasowej Przełęczy ginie troje ludzi.
1996 r. – w Dolinie Pięciu Stawów zginęły cztery osoby.

Jak uniknąć zagrożenia w górach

Niebezpieczeństwo zejścia lawiny określa stopień zagrożenia lawinowego w pięciostopniowej skali, ogłaszany przez TOPR. W sytuacji takiego zagrożenia na wycieczki w wyższe partie gór nie powinny się wybierać osoby niedoświadczone. Konieczny jest też odpowiedni ubiór i sprzęt, jak raki, czekan, czy urządzenia wskazujące nasze położenie w razie przysypania.

Co zrobić, jeżeli porwie nas lawina? – Człowiek w takiej sytuacji niewiele może zdziałać – nie kryje Edward Lichota, ratownik TOPR. Należy odpiąć plecak z bioder, nie wolno też wkładać rąk do pętli od kijków czy czekana. TOPR-owcy podpowiadają, aby wypiąć się z nart, jeśli mieliśmy je na nogach. Można też próbować wykonywać ruchy, jak podczas pływania.


Ratownicy TOPR zabierają do szpitala uratowanego himalaistę Artura Hajzera (FOT. ARTUR HAJZER / TOPR)
Fragment lawiniska, pod którym znalazł się himalaista (FOT. ARTUR HAJZER / TOPR)





•  lawina Hajzera   Zgłóś moderatorowi do usunięcia
 waclawhetman      08:19 Śr, 21 Sty 2009
Rok już mija, a ja nie doczekałem się żadnych opinii na temat tego "szczęśliwego" wypadku himalaisty. A niedomówień w gazetowej informacji - całe mnóstwo. Ciemniak to taka góra, na którą w zimie zamierza się wielu, o zgrozo! także mało doświadczonych turystów. Nie ma w artykule nadmiaru treści dydaktycznych. Dominuje sensacja. Nie wiem, czy Hajzer wchodził ścieżką turystyczną i którą, czy może tak jak zwykli chodzić taternicy, czyli "swoimi' drogami. Skąd ta lawina zeszła, bo na razie wiem, że z Ciemniaka, czyli nic nie wiem. Co zrobili jego towarzysze po wydarzeniu, bo ich chyba nie przysypało? Dopiero ze śmigłowca zobaczono sterczący na lawinisku czekan. Kto zatem tak szybko zawiadomił TOPR? A w ogóle to duże uznanie dla tempa akcji ratunkowej i tych którzy nas ratują. jkch - cała nadzieja w Twoim komentarzu.





«« Powrót do listy wiadomości


 Zapisz w schowku     Drukuj       Zgłoś błąd    19503



Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały (teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić — KLIKNIJ TU »»
ZAKOPIAŃSKI PORTAL INTERNETOWY Copyright © MATinternet s.c. - ZAKOPANE 1999-2026