z-ne.pl
Zakopane
Rolnik z Anglii pomaga finansowo góralce z Zakopanego
 dodano: 21 Sierpnia 2008
Sir Julian Rose zapłacił część grzywny Antoniny S. (FOT. PRZEMYSŁAW BOLECHOWSKI)

Angielski rolnik, sir Julian Rose, postanowił pomóc finansowo Antoninie S., której zakopiański sąd zamienił karę grzywny na 6 tygodni więzienia za nielegalny handel oscypkami na Krupówkach. Anglik zapłacił część grzywny, by góralka nie trafiła za kratki.


Precedensową decyzję sąd wydał w lipcu br. 56-letniej góralce uzbierało się 3 tys. zł mandatów za nielegalny handel. Gdy nie zapłaciła, sąd zamienił jej grzywnę na karę ograniczenia wolności i prace społeczne, a gdy i wtedy nie zgodziła się ich wykonywać, orzeczono najsurowszą karę – 6 tygodni więzienia. Wystraszona góralka, gdy dostała pierwsze wezwanie z więzienia do odbycia kary, zapłaciła 1200 zł zaległej grzywny i na pewien czas uniknęła aresztu. Teraz obywatel Anglii postanowił pomóc kobiecie, zjawił się w Zakopanem i zapłacił część grzywny. Jak mówi, zrobił tak, bo chce polskim władzom uświadomić, że trzeba wspierać lokalnych rolników, produkujących zdrową żywność.

– Teraz jeszcze wystąpię z listem otwartym do burmistrza Zakopanego, by chronić górali produkujących oscypki i umożliwić im ich sprzedaż na Krupówkach – zapowiada. Władze miasta odpierają zarzuty, że zapewne i w Wielkiej Brytanii trzeba przestrzegać prawa i nie mamowy o szykanowaniu handlujących.

– Pani Antonina i ja zgodziliśmy się, że najważniejsze teraz jest to, aby mogła wrócić na Krupówki. Tylko tak będzie mogła sprzedawać to, co wytwarza – mówi Rose, założyciel Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, która stara się wspierać małe gospodarstwa rolne. Góralki z Krupówek są pozytywnie zaskoczone gestem obcokrajowca.

– Ten człowiek ma po prostu złote serce – przyznaje Maria Gruszkowa z Zakopanego. Jednak są i tacy, którzy podkreślają, że to wstyd, że aż Anglik musiał interweniować w sprawie Antoniny S.

Sir Rose zauważa, że w Niemczech lub we Francji dla rolników tworzy się targowiska, na których sprzedają swoje wyroby. I dodaje, że ekologiczne produkty, charakterystyczne dla regionu, to świetna jego promocja. – Warto o nie dbać, bo to oznacza zyski z turystyki – przypomina.

Przemysław Bolechowski

źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/08/21







•  Oby to nie była "niedźwiedzia ...   Zgłóś moderatorowi do usunięcia
 niezawiedzony      13:35 Czw, 21 Sie 2008
przysługa". Niech góralka zapłaci podatek od darowizny bo Organ czuwa :-)





«« Powrót do listy wiadomości


 Zapisz w schowku     Drukuj       Zgłoś błąd    1056



Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały (teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić — zgłoś →