Z Janem Krzysztofem, naczelnikiem TOPR rozmawia Przemysław Bolechowski
Wśród dziennikarzy, ale i zwykłych ludzi, żyje taki stereotyp, że wciąż zdarzają się panie, które np. na Giewont idą w szpilkach. Czy rzeczywiście widać tak nieprzygotowane turystki?
Nie jest tak źle, jak czasami się mówi, choć oczywiście zdarzają się turystki i turyści, którzy w nieodpowiednim obuwiu próbują wejść na ten szczyt. Wynika to po części z tego, że ci ludzie, wychodząc w góry, nie planują wejścia na sam Giewont. Ale skoro szlak jest wygodny i bezpieczny, to idą o wiele wyżej, niż to wcześniej planowali. Świadomość turystów jest coraz większa i myślę, że z biegiem lat będzie się to jeszcze bardziej poprawiać.
Mówił Pan o szlakach turystycznych, w jakim one są stanie w polskiej części Tatr?
Szlaki są na bieżąco remontowane i utrzymywane i ich stan oceniam jako dobry. Czasem nawet mówię, że szlaki w polskich Tatrach są za dobrze utrzymywane, co powoduje, że przypadkowi ludzie wychodzą bardzo wysoko. A trzeba pamiętać, że Tatry poza drogą do Morskiego Oka, doliną Kościeliską i rejonem Kasprowego Wierchu są terenem dzikim. Tymczasem jest tam mnóstwo ludzi. Wystarczy wyjść do doliny Starorobociańskiej i już mamy spokój.
Skąd się to bierze, że turyści ciągle idą w te same miejsca?
Prowadzono kiedyś badania i okazuje się, że gros ludzi w Tatry przyjeżdża tylko raz. Wtedy chce się, mówiąc brzydko, zaliczyć te najbardziej popularne miejsca. Dzieje się tak, że na drodze do Morskiego Oka dziennie przewija się 10 tysięcy osób a w równoległej dolinie po słowackiej stronie nie ma praktycznie nikogo.
Jeśli już jesteśmy po słowackiej stronie, na które wycieczki w słowackich Tatrach trzeba wynająć przewodnika?
Po wszystkich szlakach turystycznych możemy poruszać się bez przewodnika. Również – inaczej niż u nas – wycieczki czy grupy zorganizowane nie muszą korzystać z usług przewodnika. Natomiast na szczyty, na które nie prowadzą szlaki turystyczne, a gdzie Słowacy dopuszczają możliwość wejścia, wymagane jest korzystanie z usług przewodnika z odpowiednimi uprawnieniami.
Dużo mówi się o tym, że często turyści w Tatry wychodzą nieprzygotowani – jakie więc na przykład powinniśmy ubrać buty?
Nasze wyposażenie generalnie musi być dostosowane do planów, umiejętności i wiedzy. Na rynku butów jest naprawdę mnóstwo. Tutaj są dwie skrajności – z jednej strony te panie w szpilkach a z drugiej turyści, którzy idą w niezwykle ciężkich wysokich butach przeznaczonych w Alpy. Latem ratownicy używają bardzo lekkich butów poniżej kostki. Te stare szkoły więc noszenia wysokich butów powoli odchodzą w niebyt. Buty muszą być przede wszystkim na dobrej podeszwie typu wibram.
Może jestem zupełnym abnegatem w tych sprawach ...ale nieskie buty to i owszem ...do Morskiego Oka, Scieżki Nad Reglami się nadadzą ... jednak co wysoki but to wysoki ( nie mówię tu o glanach ) i kostkę przytrzymy a i ją czasami zabezpieczy gdy noga z kamienia się ześliźnie .
No ale ja niedzielny turysta jestem i chciałbym poznać innych zdanie
pozdrawiam
a ja właśnie kupiłem buty dobrej firmy na podeszwie vibram, i na prawdę nie ma co żałować pieniędzy bo przecież zdrowie i życie jest najważniejsze, a te panie chodzące w klapeczkach na szczyty to jedno mogę powiedzieć: życzę powodzenia
ja już od ładnych paru lat chodzę w takich butach ponad kostkę.Pierwsze kosztowały 240zł i obchodziłem w nich 4 lata ale wtedy jeszcze nie były aż tak dobre...Teraz już 2 rok mam firmowe na podeszwie wibram i są naprawdę świetne ,kosztowały 360zł ale komfort chodzenia jest super...Warto dać raz trochę kasy jeśli chce się pochodzić po górach i nie zmasakrować sobie stóp...
Ja też chodzę w butach "za kostkę" hmmm 3 sezon sprawdzają się świetnie. Powiem szczerze że nie wyobrażam sobie iść w GÓRY w niskich butach, chwila nieuwagi, czy mały deszczyk i o pośliźnięcie nie trudno.
Co do Vibram hmmm Vibram Vibramowi nie równy wszystko zależy od grubości podeszwy, od tego jaki jest na nich "traktorek"
Generalnie jestem za wersją nad kostkę
A do Moka szłam jak prawdziwa turystka .............. w japonkach .... kiedyś trzeba dać pooddychać stopom górskim powietrzem
Moim zdaniem to naprawdę jest wszystko jedno - obecnie mam wieloletnie dozywajace swoich dni buty do kostek, ale nie za kostkę. Dosc miekkie u góry. O wiele wazniejszy jest własnie ten wibram na podeszwie, dzieki czemu czloweik nie slizga sie jak szalony. Szczerze pdziwiam i nie rozumiem ludzi, który nosza glany w górach - ciezki bucior z zelazem w czubie zaburza równowagę , ale moze dla chłopa 180 cm/100 kg to jest inaczej - nie wiem.
Z butami z a kostkę, jest czesto taki niefajny problem, ze gdzieś tzreba je rozchodzić, a to rozchadzanie moze całkiem rozwalić tydzień wyjazdu przez otarcia na sciegnach z tyłu - niestety , ludzka stopa tak jest skonstruowana, ze tutaj otarcia i rany robia sie najczęsciej. Nie lubie sztywnych butow.
Wysokość butów powinna byc powyżej kostki.To jest poza wszelką dyskusją.Chroni stopę przed zwichnięciem i koniec.Natomiast co do podeszwy,to nie przesadzał bym z wykrzykiwaniem peanów na cześć vibramu.Na śliskiej skale,zwłaszcza na kamieniach szlakowych po deszczu ,nie zdają egzaminu i nie raz orła wywinąłem.Z nostalgią wspominam zwykłe olejoodporne robocze buty,które były najlepsze.Ale,idąc z duchem czasu strzeliłem sobie dwie pary dwóch różnych marek powszechnie uważanych za szczyt techniki górskiej wędrówki(jak i snobizmu),i dupa ,proszę państwa.Olejoodporne górą.A w zimie,to już totalna porażka.W zwykłych adidasach podszedłem na Gąsienicową.Wkurzywszy się w połowie drogi,zdjąłem moje super vibramy,i wyciągnąłem z plecaka zwykłe adidaski nie markowe,które służą mi do chodzenia po schronisku,i pięknie ,bez ani jednego poślizgnięcia się doszedłem do Murowańca.
ptt66, to fakt wibram nie jest aż tak dobry.Spisuje się ok na w miarę suchych i najlepiej granitowych skałach.Tęż się przekonałem o tym nie raz.Na zimę one się nie nadają.Ogólnie takie buty za które da się więcej kasy są warte tego wydatku.Ostatnio przeszedłem po Beskidach około 37km i nie zrobiłem sobie żadnego odcisku,dobre buty ,odpowiednie skarpety i chodzenie to komfort nie męczarnia.A wysokość buta jest ważna nieraz noga wpadnie w jaką dziurę i wykręca się na boki wtedy wiemy po co nam te buty...
A ja ozdośnie vibramu, mam zgoła odmienne odczucia. Na suchych kamulcach pokrytych warstwą kurzu można się poślizgnąć, ale gdy tylko stają się wilgotne(deszcz) , przyczepność podeszwy vibramowej wzrasta. To takie moje obserwacje. A vibram to nie tylko przyczepność, ale również wygoda i komfort dla stopy w bucie, jak i podczas stawiania jej na twardym podłożu.
Panie Janie Krzysztofie, chyba Pan się troszeczkę zagalopował. Powinien Pan chyba dodać, że ratownicy mają deczko inne i doświaczenie i sprawność fizyczną i kondycyjną niż najlepsi nawet górołazi. I w zupełnie innym celu idą w Tatry. Kolejny argument - kto płaci za obuwie ratownków? Kasa TOPRu czy sami sobie kupują?
Tak jak napisali przedmówcy - vibram nie rzuca na kolana. Ciężko teraz kupić buty bez podeszwy vibramowej dlatego tak jakby nie mamy innego wyjścia ale rzeczywiście: nowy, świeżutki vibram trzyma się kamienia, nawet mokrego ale bardzo szybko się wyciera i wtedy - trzeba szczególnie uważać.
Ja osobiście kupuję buty tylko z bardzo wysoką cholewką. Z prostej przyczyny - zabezpiecza mnie przez zwichnięciem stawu skokowego - to jedno a po drugie zabezpiecza latem dodatkowo przed deszczem! Zakładam stuptuty i z bańki! Mam sucho w bucie.
No - ale tak jak napisałam wyżej - ratownicy po co innego idą w Tatry...
Tak czy siak - serdecznie Pana pozdrawiam i życzę Wam jak najmniej pracy!!! :)
Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały(teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić —
zgłoś →