Dziennikarze przekonali się pod Zawratem, jak łatwo asekurować się, korzystając z uprzęży (Fot. Rafał Gratkowski )
Za wielkie plecaki i brak wyobraźni.
Kask, uprząż turystyczna, system pętli z absorberem - komplet zabezpieczeń, które turysta może stosować w Tatrach, kosztuje około 500-600 zł. To niewielka cena za uratowanie zdrowia, a niejednokrotnie życia - a można ją zminimalizować, korzystając z wypożyczalni. Niestety, zainteresowanie autoasekuracją jest zerowe.
- Przed rokiem firmowe sklepy HiMountain uruchomiły w Zakopanem wypożyczalnię tego typu sprzętu, ale zainteresowania nie ma. Nikt jeszcze nie skorzystał z tej możliwości. Co więcej, turyści, którzy stosują autoasekurację, przyczepiając się do drabinek, klamer czy łańcuchów, są źle postrzegani przez innych wchodzących na szlaki - informuje Mieczysław Ziach, szef szkoleniowy TOPR.
Ratownicy zachęcają, by samemu zaopatrzyć sięprzynajmniej w kask. Kosztuje nieco ponad 100 zł, a może ochronić przed spadającymi kamieniami czy urazami odniesionymi w wyniku poślizgu. - Orla Perć postrzegana jest jako najbardziej niebezpieczny szlak w Tatrach, ale wypadki zdarzają się wszędzie, nawet 300 metrów od schroniska. Badając przyczyny tragedii okazuje się, że najwięcej ofiar powoduje poślizgnięcie na płatach śniegu, a także na mokrych lub zalodzonych skałach - wyjaśnia Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. Kolejne przyczyny śmiertelnych wypadków to pobłądzenia, spadające kamienie, zasłabnięcia, lawiny i zachorowania.
- Nierzadko interweniujemy w przypadkach, gdy w góry idą ludzie w stanie przedzawałowym. Wiele osób zabiera na szlak zbyt duże plecaki. Bardzo utrudniają poruszanie się, sprawiają kłopot na grani, mogą nas wywrócić gdy balansujemy. Dlatego, kto wybiera się na tatrzańskie szlaki, duży plecak powinien zostawić w schronisku, a na trasę zabrać mały, podręczny - radzą ratownicy. Podkreślają, że wypadków nie da się wyeliminować ani sztucznymi zabezpieczeniami, ani rygorystycznymi przepisami. Ważna jest rozwaga i wyobraźnia. Różne sposoby autoasekuracji i zabezpieczeń odgrywają niezmiernie istotną rolę. (RAV)
źródło:
Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/07/05
Systemy autozabezpieczeń prezentował naczelnik TOPR Jan Krzysztof (z lewej) wraz z przewodnikami, ratownikami i pracownikami TPN (Fot. Rafał Gratkowski )
Polecam autoasekuracje. Nie rozumie jak mozna sie wstydzic kasku, czy uprzezy,wrecz odwrotnie swiadczy to o profesjonalizmie.W Alpach czy Dolomitach to rzecz zupelnie normalna i jak w naszych rodzimych Tatrach zobaczymy dobrze wyposarzonego turyste jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze to obcokrajowiec obyty z wyzszymi gorami a nie wstydzi sie w nizszych gorach zalozych chociazby kasku. Jestem wielkim zwolennikiem Via Ferraty na Orlej Perci, mam nadzieje ze w przyszlosci bedziemy mieli u nas chodz namiastke przepieknych zelaznych drog z Dolomitow.
Co tu duzo mowic-autoasekuracja tak,ale nie przerabianie orlej perci na ferrate. Przeciez przypinac sie tez mozna do lancuchow.Po co to zmieniac,a w kasku to zaden wstyd pokonywac takie trasy.Troszke nad wyrost przesadzasz
chodzi tylko o podniesienie rangi szlaku, w calych Tatrach nie tylko po naszej polskiej stronie jest zbyt malo trudniejszych tras dla bardziej ambitnych turystow
bardzo mądry pomysł.ale żadne zabezpieczenia nie zastąpią zdrowego rozsądku.nie adidaski i sandalki na szlak, tylko solidne buty! czy TOPR nie mógłby karać nierozważnych mandatami?Lub chociaż obić czekanem? chodzi głównie o rodziców małych dzieci.Przez ponad 20 lat wędrowania widziałem to i owo i ZGROZA!!!!
Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały(teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić —
zgłoś →