„Uwaga! Tu krzyż, a my idziemy dalej”
Dyrekcja TPN zastanawia się teraz, co zrobić z takimi niebezpiecznymi już tłumami. Na tatrzańskich szlakach turysta prawie depcze po piętach drugiemu, a kolejki tworzą się już nie tylko do restauracji, czy w sklepach, ale nawet do tatrzańskich szczytów...
Na Rysy w pogodne dni ustawia się kolejka do łańcuchów. Był nawet wypadek, że turystka nie chcąc stać w kolejce poszła na skróty i potem przez kilka godzin ratownicy TOPR w trudnej akcji ściągali kobietę z eksponowanego terenu.
Podobnie jest na Giewoncie. Aby wejść na kopułę szczytową, trzeba stać nawet dwie godziny. Tutaj turystów liczy elektroniczna fotokomórka.
– Każdy chce wejść na ten szczyt! – przyznaje Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Tu dane, jak dla całych Tatr, również są zatrważające. Mogę podać, że w ciągu jednej godziny między 12 a 13 na Giewont weszło ponad tysiąc osób. Zwiedzanie kopuły odbywa się więc teraz taśmowo. Ludzie idą wolno gęsiego na szczyt i na górze nawet nie przystają, tylko od razu ustawiają się w kolejce do zejścia. Mają tylko sekundy, by popatrzeć na krzyż i w dół na Zakopane.
– Dochodzi do sprzeczek i awantur, gdy osoba mniej sprawna fizycznie wchodząc blokuje ruch. Dla mnie takie sytuacje na Giewoncie to jakiś absurd i paranoja! – dodaje Skawiński. – To przecież przypomina sytuację z Mauzoleum Lenina w Moskwie, gdzie kolejka przechodzi i nie ma możliwości na chwilę przystanąć. Z powodu tłoku zresztą na Giewoncie doszło kilka dni temu do wypadku. Przepychający się przez kolejkę turyści zrzucili na stojących w dole ludzi kamienie. Jedna osoba ze złamaną nogą trafiła do szpitala...
Taką sytuacją na tatrzańskich szlakach są oburzeni niektórzy turyści wędrujący po tychże ścieżkach.
– Przecież to nie może tak być, aby po Tatrach wędrował taki nieprzerwany sznur ludzi – tłumaczy zdenerwowana Alicja Węchowska, turystka z Krakowa.
– Owszem, ludzie chcą iść, ale od tego są parkowcy, by coś z tym tłumem zrobić, jakoś nim zarządzić. Niedługo przecież zabraknie miejsca dla niedźwiedzia!
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/20

Komentarze
Skomentuj artykułNo i
Odpowiedz
szkoda gadać
Odpowiedz
Re: szkoda gadać
Odpowiedz
Re: szkoda gadać
Odpowiedz
Re: szkoda gadać
Odpowiedz
Stonka
Szliście kiedyś ścieżką nad Reglami? Tak od Chochołowskiej do Kalatówek?
Wierch Spalenisko - pusto, Kominiarski Przysłop - pusto, po drodze minęłam może 4 osoby i już Kościeliska. Dalej Miętusi Przysłop - mijanych ludzi liczę na palcach jednej ręki. Między Doliną Małej Łąki, a Doliną Białego trochę więcej ludzi, największy tłok oczywiście pod Siklawicą, na Sarniej Skale kilka osób. A na szlaku do Kalatówek ani żywej duszy. Całodniowy relaksujący spacer.
Na Rusinowej tłok ze ściskiem, trudno znaleźć kawałek wolnej trawki, a tłumy w pocie czoła sapią na Gęsią Szyję. A wystarczy zrobić trasę w odwrotnym kierunku od strony Brzezin przez Waksmundzką Rówień i już omijamy stonkę.
Hala Stoły - przez godzinę siedziałam sama.
Na Krzyżne oczywiście w towarzystwie stonki, ale tylko do Pięciu Stawów dalej luz.
Grań od Kasprowego po Ciemniaka średnio zatłoczona, tak samo Wołowiec przez Grzesia i Rakoń.
Można więc ominąć stonkę wybierając może mniej popularne, ale równie piękne i co najważniejsze nie zatłoczone szlaki.
A jeżeli nie potraktujemy Kasprowego, czy MOK-a jako celu wędrówki i wcześnie wyjdziemy na szlak to może przy odrobinie szczęścia ominie nas główny rzut stonki,
Odpowiedz
Re: Stonka
Odpowiedz