Odpadli od ściany
Około południa do centrali TOPR dotarła informacja o wypadku taternickim w rejonie Świnicy. Od ściany odpadła dwójka wspinaczy w rejonie północno-wschodniego żlebu. Akcja ratunkowa była trudna, bo nie można było użyć śmigłowca. Sokół jest na przeglądzie a maszyna słowacka nie mogła uczestniczyć w akcji z powodu silnego wiatru i mgły. Dlatego ratownicy pieszo doszli pod ścianę. Pierwszej pomocy poszkodowanym udzielił inny zespół taterników - mówi nam Edward Lichota, zastępca naczelnika TOPR. - Jedna osoba na skutek upadku ma złamaną nogę a druga ogólne obrażenia. (bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/30

Komentarze
Skomentuj artykułWypadek na filarze Świnicy
"to ja poleciałem 150 metrów,
Wspinaliśmy sie północno wschodnim żlebem Świnicy, w dolnej części drogi było kilka dobrze wylanych lodów na progach i to nas skłoniło do wybrania tej drogi. Powyżej dwóch lodowymi wyciągów, weszliśmy z Jankiem w łatwy teren, który porównałbym do górnej części Zawratowego Żlebu. Śnieg był nawiany do głębokości kolan. Ja szedłem pierwszy, a za mną Janek na długość liny. Niestety nie założyłem żadnych przelotów, nie mieliśmy też już stanowiska sad Nie pomyślałem o możliwej lawinie ... Nagle 5 metrów powyżej mnie zsunął się śnieg uruchamiając lawinę. Zacząłem razem z nim jechać, następnie w wyrwało mnie w powietrze. Moja lina pociągnęła Janka który spadając złamał kostę. Janek spadając przpadkowo zahaczył dziabą o linę wspinającego sie poniżej nas zespołu. Zespół ten akurat miał 2 stanowiska bo prowadzący chwile wcześniej skończył prowadzić wyciąg. Dziabka Janka napięła linę drugiego zespołu (stanowiska wytrzymały), zatrzymując jego lot i w końcu mój. Ja wylądowałem głową w dół na pionowym progu zatrzymany łagodnie przez napiętą linę, 2 m poniżej mnie było połogie śnieżno lodowe zbocze, a 50m niżej sniegi pod ścianą. Obróciłem się i stanąłem w wygodnym miejscu. Skontaktowałem sie z drugim zespołem. Po jakimś czasie zjechał do mnie drugi zespół razem z poszkodowanym Jankiem. Potem wszyscy razem zrobiliśmy jeszcze jeden zjazd do śniegów pod ścianą, i tam wkrótce dotarła do nas ekipa z TOPRu.
Mam poobijane łokcie i nieco żebra, ale głowa kręgosłup i nogi be szwanku. Janek miał wczoraj operacje na nodze.
Mieliśmy naprawdę kupę szczęścia!
Mam też nauczkę żeby nie lekceważyć nawianego śniegu nawet przy zerowym stopniu lawinowym!"
Odpowiedz
Re: Wypadek na filarze Świnicy
Odpowiedz
Re: Wypadek na filarze Świnicy
Szczęściarze w nieszczęściu otrzymali drugą szanse, oby ją dobrze wykorzystali.
Odpowiedz
Re: Wypadek na filarze Świnicy
Odpowiedz
Re: Wypadek na filarze Świnicy
A my dziwimy się nieraz, że zwykli turyści górscy zachowują się nie poważnie, choć też ze smutnymi konsekwencjami tegoż.
Odpowiedz