KOŃ PONIÓSŁ!
Nie wykluczone, że tak właśnie będzie. Krupówki nie dość że zatłoczone, to jeszcze coraz bardziej przypominają zoo. Pracujące psy ciągnące wózki, renifery z Mikołajem, bacowskie owczarki pozujące do zdjęcia i koniki dla dzieci - to od lat znajoma wizytówka tej ulicy. I konie w zaprzęgach, bez których Zakopane nie byłoby tak popularne. Wszystko to w jednym miejscu pomieszane z hukiem, muzyką, krzykami i „strzelającymi” diabełkami.
O ciężkiej sytuacji zwierząt na bieżąco informuje zakopiański oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. I wyjaśnia zjawisko agresywnych koni:
Przy tak nasilonym ruchu pieszych, ludzie szukając wolnej drogi do przejścia, zbliżają się na zbyt małą odległość do zwierząt, rozdrażniając je. W tym wszystkim, wystarczy jakiś niewielki hałas, wystrzał z "diabełka" żeby zwierzę zareagowało nerwowo czy się spłoszyło.- czytamy w komunikacie TOZu.
Zbliżają się ferie zimowe. Na ulicach Zakopanego pojawi się bardzo dużo dzieci. Będzie tłoczno i gwarno i… niebezpiecznie.
Spacerując po tak specyficznym mieście powinniśmy pamiętać, że żyją tu też zwierzęta. W czasie wypoczynku należy mieć na uwadze, że urlop nie zwalnia od beztroski. Chyba że ktoś wpadnie na pomysł, by usunąć zwierzęta z Zakopanego.
tlb
Źródło: Redakcja

Komentarze
Skomentuj artykułkonie na Krupówkach
Odpowiedz
co to znaczy?
Odpowiedz