Czas zamknąć polskie Tatry dla niedzielnych turystów
70 tys. piechurów najechało góry podczas majówki. Przyrodnicy chcą ograniczyć liczbę wejść do TPN. Gigantyczne kolejki na szlakach, harmider i śmieci. Tylko przez cztery dni majowego weekendu w Tatry poszło ponad 70 tys. osób. Przyrodnicy są przerażeni, a Tatrzański Park Narodowy zastanawia się nad zamknięciem niektórych tras dla turystów.
Dlaczego? Bo tłumy ludzi na szlakach nieodwracalnie niszczą tatrzańską przyrodę. Tylko drogą do Morskiego Oka w ciągu czterech majowych dni przeszło 30 tys. osób. Do Doliny Kościeliskiej weszło 17 tys.
A gdyby nie fatalna pogoda, turystów byłoby znacznie więcej. W lecie gigantyczne kolejki ustawiają się również pod Giewontem i aby wejść na szczyt, trzeba czasami odczekać kilka godzin.
– Niepokoi nas wzrastający ruch turystyczny w Tatrach. I może nadszedł czas, aby głośno powiedzieć, że mamy problem – mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Trzeba pomyśleć nad ograniczeniem liczby turystów. Nikt nie ma wątpliwości, że należy limitować osoby odwiedzające krakowski Wawel. A Tatry to też dobro narodowe – dodaje.
Największym problemem byłoby jednak ustalenie, ile osób może wejść na szlak. Według ekspertów TPN, nie da się ściśle policzyć, jaka jest „turystyczna chłonność” danego rejonu polskich gór. – Dlatego dobrym wyjściem byłoby czasowe zamykanie niektórych szlaków. Każdy potrzebuje odpoczynku, przyroda również – mówi Skawiński.
Przyrodnikom chodzi przede wszystkim o drogę do Morskiego Oka i Dolinę Kościeliską. Tymi łatwymi trasami wędrują niedzielni turyści i dokonują spustoszeń. Śmiecą, gdzie popadnie, wiosną depczą i zrywają krokusy, krzyczą i płoszą zwierzęta. Ludzie gór sceptycznie podchodzą jednak do pomysłu TPN.
– Jestem przeciwny jakimkolwiek zakazom administracyjnym – podkreśla Władysław Cywiński, ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i przewodnik. – Uważam, że po prostu nie należy ułatwiać turystom dostania się w Tatry. Wtedy będą chodzić po nich ludzie, którzy potrafią je uszanować.
Co to znaczy? Zdaniem Cywińskiego, wystarczyłoby ograniczyć dojazd do Kuźnic czy do polany Palenicy przed Morskim Okiem, aby w góry poszli tylko przygotowani do wycieczek miłośnicy przyrody, a nie mieszczuchy w trampkach.
Mieszkańcy Podtatrza, którzy żyją z turystów, oczywiście są przeciwko jakimkolwiek ograniczeniom. – Ach, ci ekolodzy – wygraża pięścią Maria Tylkowa z Zakopanego. – Chcieliby ogrodzić Tatry i chodzić sobie tam sami. Jeśli turysta odejdzie z kwitkiem od szlabanu, to już do nas nie przyjedzie.
Przemysław Bolechowski
źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/13
Czy ograniczać ruch turystyczny?
Tak
- Do parku narodowego wchodzi za dużo osób, płoszą zwierzęta, zakłócają naturalny rytm przyrody.
- Znaczna część turystów traktuje Tatry jak miejsce piknikowe, nie przestrzega zakazów, śmieci.
- Wędrowanie zatłoczonymi szlakami całkowicie traci swój urok, poza tym stwarza zagrożenie.
Nie
- Tatry są jedynymi polskimi górami typu alpejskiego. Każdy ma prawo je podziwiać.
- Nie ma przepisów, według których można określić limity wejść na poszczególne szlaki.
- Po wprowadzeniu ograniczeń zmniejszy się ruch turystyczny na Podhalu. Spadną dochody górali.
Jak to robią w innych krajach?
Yellowstone (USA)
W Yellowstone praktycznie nie istnieje turystyka piesza. Większość osób zwiedzających park podróżuje samochodami po drogach, które ciągną się przez środek parku. Jeżeli ktoś ma ochotę na spacer lub wspinaczkę, ma do dyspozycji cały teren parku narodowego. Nie istnieją żadne ograniczenia.
Tatry Słowackie
Nie trzeba płacić za bilet. W okresie zimowym (od 1 listopada do 15 czerwca) szlaki są zamykane dla turystyki pieszej.
Alpy
Turystyka piesza nie jest niczym ograniczana. Wstęp na teren parku jest darmowy. Jedyne limity dotyczą miejsc biwakowych dla wspinaczy alpinistów.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() | Zapisz w schowku | ![]() | Drukuj |
![]() | Zgłoś błąd |
3553
|




