W Gorcach sezon halucynogennych żniw
To nie pierwsza taka interwencja miejscowych stróżów prawa: Podhale jest obowiązkowym przystankiem dla wszystkich amatorów mocnych wrażeń, gdyż popularnych „halunków” tutaj nie brakuje. Specjaliści ostrzegają jednak przed tragicznymi konsekwencjami ich spożywania.
Sezon na halucynogenną łysiczkę lancetowatą, która rośnie w naszym klimacie, wkracza w fazę szczytu. Nowotarska policja już od kilku lat obserwuje, że początek jesieni przyciąga na górskie szlaki w Gorcach nie tyle turystów, ile grupy młodych ludzi zbierających grzyby wywołujące halucynacje.
– Właśnie w poszukiwaniu takich „grzybiarzy” patrolujemy tereny Gorców i lotniska w Nowym Targu – zaznacza Mariusz Wacław, komendant nowotarskiej policji. Mimo że co roku w ręce policjantów wpada niemało delikwentów zbierających grzybki zarówno na użytek własny, jak i na handel, to jednak nie odstrasza to kolejnych amatorów mocnych wrażeń.
Zatrzymani w weekend to dwóch 24-latków i jeden 20-latek z Tarnowa. Nie wiadomo jeszcze, jakie dostaną zarzuty, bowiem grzybki, które zbierali, najpierw zostaną poddane analizie laboratoryjnej. Dopiero jej wyniki wskażą stężenie środków odurzających, a tym samym będzie wiadomo, w jakim stopniu młodzi ludzie złamali prawo.
Tymczasem specjaliści ostrzegają, że zbieranie i jedzenie grzybków halucynogennych grozi nie tylko kłopotami z policją i prokuraturą, ale też poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.
– Po pierwsze, może dojść do zaburzenia centralnego układu nerwowego, łącznie z zatrzymaniem oddechu i pracy serca, czyli śmierci. Po drugie, osoby będące pod wpływem tych środków mogą być niebezpieczne dla siebie i innych – tłumaczy Krzysztof Sudoł, wicedyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu.
Sudoł przypomina, że w 2002 r. na Turbaczu, wskutek zatrucia grzybkami halucynogennymi, zmarł 18-letni krakowianin. Grzegorz Wodowski, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień Monar w Krakowie, do tej listy dodaje jeszcze inne zagrożenia – wśród nich m.in. rozchwianie emocjonalne, a także zagrożenie dla życia lub zdrowia w przypadku mieszania grzybków np. z alkoholem czy narkotykami. Jak przyznaje, zdarza się też, że amatorzy „halunków” zbierają i jedzą niewłaściwe grzyby. A to może już grozić poważnym zatruciem.
Krzysztof Stasik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/22

Komentarze
Skomentuj artykułdziękuję
Balham
Odpowiedz
Re: dziękuję
Zainteresowani jak będą chcieli, to i tak się dokopią do wiedzy.
Siła mediów, chyba w dobie internetu, nie ma od tego odwrotu.
Odpowiedz
Re: dziękuję
Odpowiedz
Re: dziękuję
Odpowiedz