Zakopane — portal z-ne.pl
Podhale — Zakopane

Podhale · gminy i wydarzenia

Podhale

Podhale

Czy podhalańskie gońby pójdą w zapomnienie?

Stanisław Kluś nie ma szans, aby zapłacić tak ogromne odszkodowanie. Nawet gdy zrobi to miasto on z sądu nie wyjdzie
Stanisław Kluś nie ma szans, aby zapłacić tak ogromne odszkodowanie. Nawet gdy zrobi to miasto on z sądu nie wyjdzie

Sąd będzie rozpatrywał apelację od wyroku, jaki zapadł przed Łódzkim Sądem Okręgowym. Małgorzata R, mieszkanka Łodzi, wygrała proces o odszkodowanie za zdrowie, które utraciła po tym, jak w 2006 r. wjechał w nią podczas Kumoterskiej Gońby w Zakopanem koń prowadzony przez Stanisława Klusia. Kobieta doznała wtedy licznych obrażeń ciała, które wymagały długiej hospitalizacji oraz rehabilitacji. Pozew złożyła 19 października 2006.

Sąd zdecydował, że miasto Zakopane, zakopiański oddział Związku Podhalan oraz woźnica Stanisław Kluś mają jej solidarnie wypłacić 180 tysięcy złotych zadośćuczynienia, 44 tys. zaległej renty i ponad 7 tys. odszkodowania. Dodatkowo łodzianka ma otrzymywać co miesiąc 500 złotych renty. Wszystkich dodatkowo obciążono kosztami postępowania - 13 tysięcy złotych.

Jadwiga Kluś, żona pana Stanisława, uważa, że jej mąż nie powinien odpowiadać za wypadek.

- To organizator, czyli Związek Podhalan, nie zabezpieczył odpowiednio imprezy. Tak stwierdziła ekspertyza biegłego sądowego - uważa pani Jadwiga. - Wyrok jaki zapadł w Łodzi to ogromny majątek. To jednak zapłata solidarna. Jak mówi nasz prawnik, oznacza to, że prawnicy tej pani mogą zwrócić się do najbogatszego z pozwanych o odszkodowanie, czyli w naszym przypadku do Urzędu Miasta Zakopane. I urząd to zapłaci, a potem będzie się procesował z nami o te pieniądze. Sprawy w sądzie mogą się więc dla nas nigdy nie zakończyć.

Według burmistrza Zakopanego Janusza Majchra, impreza była ubezpieczona i to ubezpieczyciel powinien zapłacić za ten wypadek.

- Od wyroku, który zapadł w Łodzi, zostały złożone apelacje - mówi Maciej Sochacki, pełnomocnik Stanisława Klusia.

Od samego początku Związek Podhalan twierdził, że wyznaczona trasa wyścigu była maksymalnie bezpieczną trasą jaką w tych warunkach można było zaplanować.

Podczas rozprawy Stanisław Kluś przekonywał, że nie był w stanie zapanować nad spłoszonym koniem. Sąd uznał, że Związek Podhalan nie zabezpieczył trasy należycie, budując chociażby bandy śnieżne lub płotki metalowe, ale również Stanisław Kluś nadmiernie zaufał swoim umiejętnościom i doświadczeniu.

J. Słowik, Ł. Bobek

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/26

Zzakopanego Zgłoś

kumoterki

I dobrze . Nikomu kumoterki nie są potrzebne. Stwarzają zagrożenie dla ludzi a przedewszystkim dla zwierząt !! Czy ktoś próbował prześldzić dalsze losy zwierząt które tam występują ?Konie często kupowane są ze sportu, przed samą zimą . Nie przygotowane do zawodów, często źle osiodłane , okiełznane . A co sie dzieje z nimi po zimie? Jeśli mają kontuzje po zawodach, od razu rzeźnia , jeśli nadają sie do wożenia turystów to stwarzają zagrożenie na drodze , albo są sprzedawane bo już sezon sie skończył . Czy któryś z organizatorów przeczytał chociaż raz jakie są przepisy PZj obowązujące w zawodach? No niestety nie . I potem ustawia sie tor w kształcie ósemki bez czasu na zmianę nogi i konie wypadają z trasy... I cierpią na tym ludzie.

Odpowiedz

← Powrót do listy

Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały (teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić — zgłoś →