Re: Domek Śląski zgłoś
Rafale, a tak zupełnie serio, to w różnych rejonach Polski, która jest podzielona na wiele części od A do Z, różne słowa mają to samo znaczenie Ale też to samo słowo może mieć różne znaczenie nawet w tej samej części Polski. Np. przytoczene przeze mnie słowo "rynek czy targ" w dyskusji o gwarze na forum. Otóż wypowiadane słowo (nie wiemy czy jest napisane z dużej czy małej litery) "rynek". W Poznaniu jest ich wiele. I gdy ktoś powie, że idzie na rynek, to po pietruszkę, lub inne warzywo czy owoc (rynek Jeżycki, rynek Wielkopolski itd.). A gdy ktoś powie, że idzie na Rynek to idzie na Stary i nie po pietruszę, tylko np. napić się wspaniałego, złocistego, jedynego w swoim rozdzaju zimnego napoju (rolfie, tylko nie z zimnej flaszczyny
) ale w tzw. letnim ogródku, albo idzie zimą obejrzeć "lodowe rzeźby". Ja chadzam w jednym i drugim przypadku. I nawet tutaj jest różnica jeżeli chodzi o mnie, bo na Rynek na piwo nigdy sama, jak na Kościelec czy Świnicę, ale zawsze w doborowym towarzystwie przyjaciół jek Wy. (bo mi bez różnicy czy wirtualni czy realni). Oglądać "rzeźby lodowe" mogę sama jak na Kościelec albo w towarzystwie, bez różnicy, tak samo jak na rynek.
Chyba przestaniesz mnie uczyć, bo takiego wywodu do Ciebie jeszcz nie npisałam
) ale w tzw. letnim ogródku, albo idzie zimą obejrzeć "lodowe rzeźby". Ja chadzam w jednym i drugim przypadku. I nawet tutaj jest różnica jeżeli chodzi o mnie, bo na Rynek na piwo nigdy sama, jak na Kościelec czy Świnicę, ale zawsze w doborowym towarzystwie przyjaciół jek Wy. (bo mi bez różnicy czy wirtualni czy realni). Oglądać "rzeźby lodowe" mogę sama jak na Kościelec albo w towarzystwie, bez różnicy, tak samo jak na rynek.Chyba przestaniesz mnie uczyć, bo takiego wywodu do Ciebie jeszcz nie npisałam

