Re: straszno kiedy dopada na wysokościach :) zgłoś
Ja przeżyłam okropną burzę w rejonie Czarnego Stawu pod Rysami jeszcze jako nastolatka w latach sześćdziesiątych. Nagle pod nami zrobiło się prawie ciemno, lunął deszcz, a echo piorunów możesz sobie wyobrazić. Pobiliśmy chyba rekord świata w zejściu do Moka. Od tej pory bacznie obserwuję jakiekolwiek znaki nadchodzącej burzy i staram się jej schodzić z drogi. Wtedy wszystko skończyło się humorystycznie, bo po powrocie do obozowiska na Włosienicy (teraz tylko dla taterników) zastaliśmy tam tylko nasz namiot z mamą w środku pływającą na stosie materaców. Reszta towarzystwa w popłochu opuściła pole. ale się rozpisałam. Pozdrawiam 

