Re: krokusy zgłoś
No niestety, odpowiedzieć mogę tylko częściowo. Otóż deszcz i nastawienie mojej familii pozwoliły nam dojechać tylko do Hucisk. Pogoda jak osiemnastoletnie dziewczę: zmienne. Siwa Polana - słońce pali jak w czerwcu, kwadrans później szukamy drzew by schronić się przed deszczem a plecak opuszczają ciepłe bluzy z szybkością karabinu maszynowego. Na Polanie Huciska maluchy tak dały ognia, że zgodnie ustaliliśmy: wycof. Ostały się tu pojedyncze kępy krokusów ale ich kondycja nie jest już najlepsza. Pozwala to wnioskować, iz na Chochołowskiej jest jeszcze trochę ale już z pewnością nie są to znane ze zdjęć kobierce. No cóż - będzie kolejny pretekst aby zaplanować kwiecień w przyszłym roku...
