szkoda zgłoś
bo jest to niesłuszne założenie przynajmniej z dwóch powodów; po pierwsze opierając się na tak bezpodtsawnych obawach (statystyki w tym roku pokazały, że Słowacy mylili się całkowicie) możnaby zamknąć całe Tatry; poza tym tłuszcza, która wyjeżdża na Kasprowy nigdzie się nie wybiera, bo gros z nich nie jest w stanie przejść na piechotę więcej niż kilka kilometrów, bo gdy nie są na wywczasie to dupcię wożą wszędzie samochodami. Poza tym perspektywa zakąszenia czegość w Dominium Pizza jest o wiele bardzie kusząca niż uderzanie z buta do Cichej, która jest jedną z najdłuższych w całych Tatrach i jak słusznie zauważono na taką eskapadę porwą się tylko Ci, którym chodzenie po górach, a nie zaliczanie gór, sprawia przyjemność. To moja osobista opinia, ale uważam że Słowacy nie po raz pierwszy mijają się z celem. Zamiast zamykać szlak na podstawie jakiegoś urojonego przeczucia czy obawy (którym to szlakiem i tak niewiele osób wędruje), powinni raczej skoncentrować swoje wysiłki na ograniczeniu zabudowywania Tatr wyciągami narciarskimi i zaprzestaniu asfaltowania wszelkich możliwych dróg dojazdowych do swoich schronisk. Zauważyło to wiele osób a ja powtórzę jeszcze raz - Słowacy w ogóle najchętniej zamknęliby całe Tatry. A przecież nie chodzi o to by dostęp do nich ograniczać (w szczególności tam gdzie nie ma takiej potrzeby), a zachować zdrowy rozsądek i zadbać o zrównoważony rozwój turystyki. Cóż, głową muru nie przebijesz.
