Re: Czas na Rysy? zgłoś
mimi, całkiem poważnie radzę!
W ramach treningu przygotowawczego proponuję jakąś salę gimnastyczną z drabinkami i poręczą nad głową, by intensywnie poćwiczyć obciążenie rąk. Zastępczo coś podobnego można i w Tatrach, trzebaby wtedy wejść na Zawrat od strony Gąsienicowej i Orlą dojść aż do Koziego Wierchu. Tylko po tym treningu dzień odpoczynku /dla rąk/ przed Rysami. /Moja córka to kiedyś przećwiczyła/.
Jeśli Cię Rolf przekonał, że od słowackiej strony łatwiej, to skorzystaj z rady w moim I poście i pobądź dłużej w Mięguszowieckiej. Gdy już nasycisz oczy widokami z dwu wierzchołków Rysów, zejdź sobie ostrożnie na polską stronę do miejsca, gdzie zaczyna się /a może kończy/ ten ciąg łańcuchów oblepiony turystami. Pół godz. powinno wystarczyć. Odczujesz satysfakcję, że to Cię ominęło. II satysfakcja - prędzej się dociśniesz do lady w schronie pod Wagą niż w stale zatłoczonym M.Oku. Powodzenia
W ramach treningu przygotowawczego proponuję jakąś salę gimnastyczną z drabinkami i poręczą nad głową, by intensywnie poćwiczyć obciążenie rąk. Zastępczo coś podobnego można i w Tatrach, trzebaby wtedy wejść na Zawrat od strony Gąsienicowej i Orlą dojść aż do Koziego Wierchu. Tylko po tym treningu dzień odpoczynku /dla rąk/ przed Rysami. /Moja córka to kiedyś przećwiczyła/.
Jeśli Cię Rolf przekonał, że od słowackiej strony łatwiej, to skorzystaj z rady w moim I poście i pobądź dłużej w Mięguszowieckiej. Gdy już nasycisz oczy widokami z dwu wierzchołków Rysów, zejdź sobie ostrożnie na polską stronę do miejsca, gdzie zaczyna się /a może kończy/ ten ciąg łańcuchów oblepiony turystami. Pół godz. powinno wystarczyć. Odczujesz satysfakcję, że to Cię ominęło. II satysfakcja - prędzej się dociśniesz do lady w schronie pod Wagą niż w stale zatłoczonym M.Oku. Powodzenia
waclawhetman
· 15:38 Czw, 24 Lut 2011
Odpowiedz
