Re: cudo zgłoś
He he. Wtedy miałem 23 lata i zero świadomości gdzie idę. Prowadził kolega, który już od tygodnia szwendał się po Tatrach. Dla mnie był to następny dzień po przyjeździe, toteż brak aklimatyzacji dał się we znaki. Jak pisałem: moment wejścia na przełęcz i widok rynny po drugiej stronie zrobił wrażenie. Spełzłem trzymając się łańcucha, i macając dokładnie grunt, jak to mam w zwyczaju. W Smokowcu nogi mi już wlazły do d..y po kolana
Dwie zauważone ciekawostki: pierwsza - przy schodzeniu z przełęczy podchodził pod nią tatuś z niemowlakiem w nosidełku, dziecko wrzeszczało a on przebierał je na kawałku płaskiego głazu nad ostrym spadem. Bez komentarza. Druga - z Małej Wysokiej chłopak sprowadzał dziewczynę z jakimś urazem nogi, masakra.
o obietnicy pamiętam, liczę na relację. Jeszcze bardziej szczęśliwy bym był, gdybym mógł w przyszłym roku osobiście włożyć głowę w owo tajemnicze okno

Dwie zauważone ciekawostki: pierwsza - przy schodzeniu z przełęczy podchodził pod nią tatuś z niemowlakiem w nosidełku, dziecko wrzeszczało a on przebierał je na kawałku płaskiego głazu nad ostrym spadem. Bez komentarza. Druga - z Małej Wysokiej chłopak sprowadzał dziewczynę z jakimś urazem nogi, masakra.
o obietnicy pamiętam, liczę na relację. Jeszcze bardziej szczęśliwy bym był, gdybym mógł w przyszłym roku osobiście włożyć głowę w owo tajemnicze okno

