Re: Świnica zgłoś
Stasiu, ja się bałam
bo jestem lękliwa. Jak zobaczyłam "konika" to ...sprwadż.
.
A jak schodzić to prawda (serio). Zdradził mi ją pewien fajny turysta, na pewno z dużym doświadczeniem, ale życzliwy. Inaczej schodzę w Zlebie Kulczyńskiego, bo stąd moje doświadczeni (serio). Tam schodzę tyłem do ściany. bez kijków, ale uzywam rączek i póki co kolana mam w dobrym stanie. Tych zdjęć w galerii nie ma, bo wymieniliśmy się aparatami i robiliśmy sobie zdjęcia nawzajem. Na wielu z nich jestem, a więc wiedzielibyście jak wyglądam. Potem Żleb pokonałam kilka razy i się nie bałam, mimi iż też szłam sama , a mgła była niezła. To można sprawdzić. A bezcenne jest moje zdjęcie z Koziego Wierchu z owej wyprawy, które zrobił mi ten Pan, bo nawet nie wiem jak ma na imię. Mam uniesione ręce jak mistrz olimpijski. A ja chciałam wtedy iść do Morskiego Oka. Zaufałam Jemu, bo poprzedniego dnia spotkaliśmy się na trasie na Skrajny Granat. I wtedy On mnie namawiał, abym poszła, ale ja zawróciłam, a On poszedł. I następnego dnia jak się spotkaliśmy w busie i się rozpoznaliśmy, to poszłam z nim bo powiedziałam prawdę, że na Kozim Wierchu nie byłam.
bo jestem lękliwa. Jak zobaczyłam "konika" to ...sprwadż.
. A jak schodzić to prawda (serio). Zdradził mi ją pewien fajny turysta, na pewno z dużym doświadczeniem, ale życzliwy. Inaczej schodzę w Zlebie Kulczyńskiego, bo stąd moje doświadczeni (serio). Tam schodzę tyłem do ściany. bez kijków, ale uzywam rączek i póki co kolana mam w dobrym stanie. Tych zdjęć w galerii nie ma, bo wymieniliśmy się aparatami i robiliśmy sobie zdjęcia nawzajem. Na wielu z nich jestem, a więc wiedzielibyście jak wyglądam. Potem Żleb pokonałam kilka razy i się nie bałam, mimi iż też szłam sama , a mgła była niezła. To można sprawdzić. A bezcenne jest moje zdjęcie z Koziego Wierchu z owej wyprawy, które zrobił mi ten Pan, bo nawet nie wiem jak ma na imię. Mam uniesione ręce jak mistrz olimpijski. A ja chciałam wtedy iść do Morskiego Oka. Zaufałam Jemu, bo poprzedniego dnia spotkaliśmy się na trasie na Skrajny Granat. I wtedy On mnie namawiał, abym poszła, ale ja zawróciłam, a On poszedł. I następnego dnia jak się spotkaliśmy w busie i się rozpoznaliśmy, to poszłam z nim bo powiedziałam prawdę, że na Kozim Wierchu nie byłam.
