Re: Październikowe Tatry zgłoś
elat - oj, potrafi, potrafii...
ten okrzyk przy żabie był niczym w porównaniu z tym przy żmii
Adrian - brakuje mi tylko raciczek
Śniegu na południowych stokach nie było, a od północnej strony, na najwyższych szczytach, niewielkie ilości.
ola- według mnie pogoda była niezła.
Przede wszystkim - nie padało.
Owszem, czasem widoczność mogłaby być lepsza ( po to w końcu człowiek jedzie taki szmat drogi żeby coś widzieć), ale i tak załapałam się na słoneczko i błękitne niebo.
W dniu, kiedy z powodu halnego i zalegających nad otoczeniem Morskiego Oka chmur poszłam na Wrota, i kiedy poźniej schodziłam asfaltem, okazało się, że na Włosienicy już było błękitne niebo i świeciło słońce.
Takie zupełnie odmienne warunki kilkanaście minut poniżej Morskiego Oka
ewalino - kojarzy mi się, że wspominałaś kiedyż, że Kościelec nie jest wcale łatwym szczytem...
Widoki z niego są rzeczywiście piękne ( pod warunkiem, że coś widać
)
Tym razem nie było dane mi ich zobaczyć.
ten okrzyk przy żabie był niczym w porównaniu z tym przy żmii
Adrian - brakuje mi tylko raciczek
Śniegu na południowych stokach nie było, a od północnej strony, na najwyższych szczytach, niewielkie ilości.
ola- według mnie pogoda była niezła.
Przede wszystkim - nie padało.
Owszem, czasem widoczność mogłaby być lepsza ( po to w końcu człowiek jedzie taki szmat drogi żeby coś widzieć), ale i tak załapałam się na słoneczko i błękitne niebo.
W dniu, kiedy z powodu halnego i zalegających nad otoczeniem Morskiego Oka chmur poszłam na Wrota, i kiedy poźniej schodziłam asfaltem, okazało się, że na Włosienicy już było błękitne niebo i świeciło słońce.
Takie zupełnie odmienne warunki kilkanaście minut poniżej Morskiego Oka
ewalino - kojarzy mi się, że wspominałaś kiedyż, że Kościelec nie jest wcale łatwym szczytem...
Widoki z niego są rzeczywiście piękne ( pod warunkiem, że coś widać
)Tym razem nie było dane mi ich zobaczyć.
