Re: Dwie wyprawy zgłoś
Pomarzyć można, odrywamy się wtedy od rzeczywistości, nawet tej tatrzańskiej.
Przejrzałem zamiary inwestycyjne TPN na najbliższe lata i takiego tematu jak kładka przy Starej Roztoce tam nie ma. Nie ma, bo jej nie chcą, a raczej nie potrafią uzgodnić ze Słowakami. A to, że kiedyś była! Co to za argument! Macie turyści świeży asfalt i perspektywę lepszego światła w "5". To wystarczy. Żeby Wam się w głowach nie poprzewracało, zamkną niechybnie leśną drogę do Roztoki.
Wszystko idzie raczej w takim właśnie kierunku, zamykane są przejścia i szlaki graniczne. Tomanowa, Juraniowa, Bobrowiec to tylko ostatnie przykłady. W rezultacie nie da się pochodzić konkretnie po Słowackich mieszkając po polskiej stronie i odwrotnie. Z Polany Białej Wody do St. Roztoki przez Łysą -- 12 km. Legaliści dadzą radę, choćby z poobcieranymi nogami. Dowcipniś powie: nie można i zjeść i mieć ciastko. Jeszcze trochę i będziemy mieć w Tatrach kopię sytuacji z czasów wykpiwanej przyjaźni polsko-czechosłowackiej. Z Kasprowego można było sobie popatrzeć na południe.
Desperaci jak widać chodzą po swojemu, ale może w tym i jest jakaś metoda na podratowanie kasy tanapu turystycznymi zlotówkami z mandatów.
Przejrzałem zamiary inwestycyjne TPN na najbliższe lata i takiego tematu jak kładka przy Starej Roztoce tam nie ma. Nie ma, bo jej nie chcą, a raczej nie potrafią uzgodnić ze Słowakami. A to, że kiedyś była! Co to za argument! Macie turyści świeży asfalt i perspektywę lepszego światła w "5". To wystarczy. Żeby Wam się w głowach nie poprzewracało, zamkną niechybnie leśną drogę do Roztoki.
Wszystko idzie raczej w takim właśnie kierunku, zamykane są przejścia i szlaki graniczne. Tomanowa, Juraniowa, Bobrowiec to tylko ostatnie przykłady. W rezultacie nie da się pochodzić konkretnie po Słowackich mieszkając po polskiej stronie i odwrotnie. Z Polany Białej Wody do St. Roztoki przez Łysą -- 12 km. Legaliści dadzą radę, choćby z poobcieranymi nogami. Dowcipniś powie: nie można i zjeść i mieć ciastko. Jeszcze trochę i będziemy mieć w Tatrach kopię sytuacji z czasów wykpiwanej przyjaźni polsko-czechosłowackiej. Z Kasprowego można było sobie popatrzeć na południe.
Desperaci jak widać chodzą po swojemu, ale może w tym i jest jakaś metoda na podratowanie kasy tanapu turystycznymi zlotówkami z mandatów.
waclawhetman
· 19:34 Pią, 09 Paz 2009
Odpowiedz
