Re: ...i zapanował błogi spokój zgłoś
A może ta nadmierna nerwowość misia, będąca przyczyną jego śmierci, była reakcją na to, co się wokół niego w Tatrach wyprawia. Drogi z Z-nego do MOka w zasadzie przez cały rok spokojnie nie mógł przekroczyć, Drwa rąbią, ogniska palą, śmieci zostawiają, nawet intrygująco pachnące, ale samą celulozą i plastikiem nie wyżyłby zbyt długo. Święty by stracił cierpliwość a co dopiero zwykły niedźwiedź brunatny. On nam już tego nie powie, ale być może, to ostatni autentyczny obrońca przyrody tatrzańskiej przed człowiekiem. Taka tarzańska odmiana ostatniego mohikanina, którego także zabiła "cywilizacja".
waclawhetman
· 11:35 Sb, 08 Maj 2010
Odpowiedz
