zagadka nr 2 zgłoś
..."farbę" opuściłem tuż za mostkiem na potoku. wyraźna ścieżka prowadziła wzdłuż jego, orograficznie prawego, brzegu.
na "farbę" wróciłem już powyżej piętra kosówki, ale tylko na chwilę, bo zaraz skręciłem w lewo, do kotliny, w której znajdują się dwa stawy.
złomami skalnymi maszerowałem do wielkiego, zaśnieżonego żlebu. nim uciążliwie w górę.
po prawej podziwiałem wspaniałą ścianę szczytu określanego w przewodnikach jako "wyjątkowo trudno dostępny".
na lewo od tego szczytu jest przełęcz, dostępna bez większych trudności.
dokładnie nad nią ukazał mi się jeden z tatrzańskich gigantów.
będąc już wyraźnie powyżej wysokości owej przełęczy, do odwrotu zmusiła mnie potężna ulewa i całkowity brak widoczności.
...dokąd ...nie dotarłem
?
na "farbę" wróciłem już powyżej piętra kosówki, ale tylko na chwilę, bo zaraz skręciłem w lewo, do kotliny, w której znajdują się dwa stawy.
złomami skalnymi maszerowałem do wielkiego, zaśnieżonego żlebu. nim uciążliwie w górę.
po prawej podziwiałem wspaniałą ścianę szczytu określanego w przewodnikach jako "wyjątkowo trudno dostępny".
na lewo od tego szczytu jest przełęcz, dostępna bez większych trudności.
dokładnie nad nią ukazał mi się jeden z tatrzańskich gigantów.
będąc już wyraźnie powyżej wysokości owej przełęczy, do odwrotu zmusiła mnie potężna ulewa i całkowity brak widoczności.
...dokąd ...nie dotarłem
?