Re: Gdzie król w Tatrach piechotą chadza? zgłoś
oj ja też takich problemów nie miałam, ale pamiętam jak raz poszłam z rodzinką znajomej koleżanki na "spacer" po górkach. Jej wujek jako odważny gość po śniadanku a przed wyjściem popił żyntcy - a nie był zwyczajny do tego. Nie byłoby problemu ba zanim weszliśmy dobrze z góry musiał iśc na stronę. tyle, że z tego wszystkiego nie zauważył, że za drzewami na łące na którą poszedł pasły się owce... i dość groźny jak się okazało baran. Chyba mu się nie spodobało co wujek koleżanki zamierzał tam robić bo nieźle go pogonił... Trudno było się powstrzymać od śmiechu jak nagle on zaczął uciekać trzymając spodnie w garści, ale nie było to też wesołe z drugiej strony bo nie wiem co gorsze było w tej sytuacji :)
To tak tylko dygresja mała
To tak tylko dygresja mała
~Natalia81
· 08:40 Wt, 19 Paz 2010
Odpowiedz
