Re: TPN zgłoś
no coż zdania są podzielone:)
Ja opowiem pewną historię:
Na początku grudnia we Włoszech złamałem sobie śródręcze. Poszedłem do lekarza który przyjął mnie z uśmiechem na twarzy zrobił zdjęcie rentgenowskie, założył gips i z uśmiechem wystawił rachunek 560 eur. Po dwóch tygodniach ubezpieczyciel przysłał mi list że zapłacił rachunek.
Odpowiadając na pytanie czy będzie mniej? Tak będzie. Dlaczgo? Bo jeśli ktoś w klapkach i z piwem w ręku pójdzie sobie w góry i coś mu się tanie w łapkę,TOPR z uśmiechem go zwiezie do szpitala, tam lekarz z uśmiecham wsadzi łapkę w gips i z uśmiechem wystawi rachunek. I tu są dwie drogi. Jeśli ktoś nie miał ubezpieczenia zapłaci z własnej kieszeni i następnym razem zrezygnuje z klapek i wykupi ubezpieczenie.
Znów wesoło pójdzie w góry i rozwali drugą łapkę. TOPR z uśmiechem zwiezie go na dół, lekarz z uśmiechem wsadzi łapkę w gips i wystawi kolejny rachunek. Firma ubezpieczeniowa nie zapłaci rachunku bo gość był po alkoholu :). Gość zapłaci sam.
Jaki morał. W końcu niektórzy nauczą się że po górach nie chodzi się pijanym w klapkach.
Co do technicznej strony ubezpieczeń to jestem pewien że firmy ubezpieczeniowe coś wymyślą. Np niech będzie ubezpieczenie dla tych którzy ciągle są w górach np na ileś miesięcy lub dni. A dla tych którzy go nie mają niech będzie możliwość wykupienia w jakiś prosty sposób np y biletem wstępu do TPNu.
Ja opowiem pewną historię:
Na początku grudnia we Włoszech złamałem sobie śródręcze. Poszedłem do lekarza który przyjął mnie z uśmiechem na twarzy zrobił zdjęcie rentgenowskie, założył gips i z uśmiechem wystawił rachunek 560 eur. Po dwóch tygodniach ubezpieczyciel przysłał mi list że zapłacił rachunek.
Odpowiadając na pytanie czy będzie mniej? Tak będzie. Dlaczgo? Bo jeśli ktoś w klapkach i z piwem w ręku pójdzie sobie w góry i coś mu się tanie w łapkę,TOPR z uśmiechem go zwiezie do szpitala, tam lekarz z uśmiecham wsadzi łapkę w gips i z uśmiechem wystawi rachunek. I tu są dwie drogi. Jeśli ktoś nie miał ubezpieczenia zapłaci z własnej kieszeni i następnym razem zrezygnuje z klapek i wykupi ubezpieczenie.
Znów wesoło pójdzie w góry i rozwali drugą łapkę. TOPR z uśmiechem zwiezie go na dół, lekarz z uśmiechem wsadzi łapkę w gips i wystawi kolejny rachunek. Firma ubezpieczeniowa nie zapłaci rachunku bo gość był po alkoholu :). Gość zapłaci sam.
Jaki morał. W końcu niektórzy nauczą się że po górach nie chodzi się pijanym w klapkach.
Co do technicznej strony ubezpieczeń to jestem pewien że firmy ubezpieczeniowe coś wymyślą. Np niech będzie ubezpieczenie dla tych którzy ciągle są w górach np na ileś miesięcy lub dni. A dla tych którzy go nie mają niech będzie możliwość wykupienia w jakiś prosty sposób np y biletem wstępu do TPNu.
~ukaszeklp
· 10:22 Czw, 14 Sty 2010
Odpowiedz
