po-urlopowo zgłoś
Witam po-urlopowo,
jak było .... hmmmm ... i dobrze i żle; żle, bo odwołano mnie z urlopu i zamiast 12 byłam 8 dni ... źle, bo 4 dni wypadły zupełnie z powodu fatalnej pogody (2 z nich spedziłam w Niżnych Tatrach w rejonie Chopoka, tam przynajmniej nie lało), no i zrobiłam 4 trasy:
1. Tri Studniczki, D.Koprowa, Ciemne Smreczyny, Wrota Chałubińskiego, M.Oko, Łysa, Smokowiec
2. Rysy z obu stron
3. D.Młynicka, Bystry Przechód, Furkot (chyba, bo w mleku; podchodziłam starym szlakiem i potem wariantem 2 z wątku "Furkot, Hruby"), D.Furkotna;
wstałam o 4 rano, aby pogodę złapać, bo strasznie chwiejnie było; w Młynickiej ok, od Capiego Stawu nędznie, na górze grad wielkosci grochu!
4. D.Staroleśna, Rohatka, Kaczy Staw, w deszczu kawałek podejscia pod Gerlachowskie Spady i wycof
, D.Białej Wody, Łysa Polana;
Na WŻW wybarłam się jak andy przez Rohatkę, żeby nudno nie było; piękny spektakl chmur podchodzących z dołu pod Zbójnicką Chatę i do Rohatki wszystko ok; od Zmarzłego do Litworowego Stawu zlało mnie okrutnie; godzina w mikro-kolebie nieco powyżej Litworoego; nie przestało, więc w deszczu do Kaczego; odnalazłam ścieżkę dalej na G.Spady i podeszłam do miejsca gdzie kończą się trawki, a zaczynają półki; poszłam wiedząc, że i tak wrócę, bo wkoło zero widoczności; targałam dodatkowo raki, o których wspominał andy; widziałam też od Popradzkiego, że w żlebie schodzącym do Żelaznej Kotliny jest śnieg; no i co - no i wycof do Łysej w deszczu z widokami na nic, a w głowie słowa "wycof nie jest porażką, porażką w górach jest tylko śmierć ..." - dzieki jkch za tą mądrą maksymę, pozwoliła mi nikogo nie pogryźć po drodze;
Dla wybierających się na Wrota od strony Ciemnych Smreczyn - szlak obchodzi lewą (od wejscia nad staw) stroną Niżnego Ciemnosmreczyńskiego Stawu - tak jak pisze Nyka i wszyscy święci - znaleźć można jednak tylko jego początek po kamlotach do połowy zanurzonych w stawie; kamloty kończą się, a kosówka wyrasta ponad brzeg i wydaje się, że to nie tu - nic bardziej mylnego; trzeba niczym małpa stawać na dolne gałęzie kosówki i trzymając się górych przejść jeszcze parę metrów, aż na brzegu pojawi się ścieżka (dowiedziałam się od schodzących z góry, sama nie wpadłam na te cyrkowe wyczyny i próbowałam obejść staw drugą stroną - nie polecam, jeszcze gorszy busz), potem już łatwo, Wrót nie sppsób pomylić, są bardzo wyrażne; podejscie sypkie, czasem trafiałam na ścieżkę; żeby było weselej po drodze mała burka z ulewą;
pogoda w 100% dopisała jedynie na Rysach;
więc jak widać - nędznie to wypadło; coś może wykroję we wrześniu;
pozdrawiam
jak było .... hmmmm ... i dobrze i żle; żle, bo odwołano mnie z urlopu i zamiast 12 byłam 8 dni ... źle, bo 4 dni wypadły zupełnie z powodu fatalnej pogody (2 z nich spedziłam w Niżnych Tatrach w rejonie Chopoka, tam przynajmniej nie lało), no i zrobiłam 4 trasy:
1. Tri Studniczki, D.Koprowa, Ciemne Smreczyny, Wrota Chałubińskiego, M.Oko, Łysa, Smokowiec
2. Rysy z obu stron
3. D.Młynicka, Bystry Przechód, Furkot (chyba, bo w mleku; podchodziłam starym szlakiem i potem wariantem 2 z wątku "Furkot, Hruby"), D.Furkotna;
wstałam o 4 rano, aby pogodę złapać, bo strasznie chwiejnie było; w Młynickiej ok, od Capiego Stawu nędznie, na górze grad wielkosci grochu!
4. D.Staroleśna, Rohatka, Kaczy Staw, w deszczu kawałek podejscia pod Gerlachowskie Spady i wycof
, D.Białej Wody, Łysa Polana;Na WŻW wybarłam się jak andy przez Rohatkę, żeby nudno nie było; piękny spektakl chmur podchodzących z dołu pod Zbójnicką Chatę i do Rohatki wszystko ok; od Zmarzłego do Litworowego Stawu zlało mnie okrutnie; godzina w mikro-kolebie nieco powyżej Litworoego; nie przestało, więc w deszczu do Kaczego; odnalazłam ścieżkę dalej na G.Spady i podeszłam do miejsca gdzie kończą się trawki, a zaczynają półki; poszłam wiedząc, że i tak wrócę, bo wkoło zero widoczności; targałam dodatkowo raki, o których wspominał andy; widziałam też od Popradzkiego, że w żlebie schodzącym do Żelaznej Kotliny jest śnieg; no i co - no i wycof do Łysej w deszczu z widokami na nic, a w głowie słowa "wycof nie jest porażką, porażką w górach jest tylko śmierć ..." - dzieki jkch za tą mądrą maksymę, pozwoliła mi nikogo nie pogryźć po drodze;
Dla wybierających się na Wrota od strony Ciemnych Smreczyn - szlak obchodzi lewą (od wejscia nad staw) stroną Niżnego Ciemnosmreczyńskiego Stawu - tak jak pisze Nyka i wszyscy święci - znaleźć można jednak tylko jego początek po kamlotach do połowy zanurzonych w stawie; kamloty kończą się, a kosówka wyrasta ponad brzeg i wydaje się, że to nie tu - nic bardziej mylnego; trzeba niczym małpa stawać na dolne gałęzie kosówki i trzymając się górych przejść jeszcze parę metrów, aż na brzegu pojawi się ścieżka (dowiedziałam się od schodzących z góry, sama nie wpadłam na te cyrkowe wyczyny i próbowałam obejść staw drugą stroną - nie polecam, jeszcze gorszy busz), potem już łatwo, Wrót nie sppsób pomylić, są bardzo wyrażne; podejscie sypkie, czasem trafiałam na ścieżkę; żeby było weselej po drodze mała burka z ulewą;
pogoda w 100% dopisała jedynie na Rysach;
więc jak widać - nędznie to wypadło; coś może wykroję we wrześniu;
pozdrawiam

