Re: Wędrował z dzieckiem,aż opadło z sił zgłoś
Mam odmienne zdanie. Na górskie wędrówki z dzieckiem trzeba poczekać. Trzeba dobrze poznać dziecko. Nie wiem ile - to zależy. Możesz nie wiedzieć, że np. dziecko ma jakąś wadę wrodzoną, jakieś ukryte schorzenie. W domciu, przy normalnym wysiłku ta wada może się nie ujawnić. Dopiero przy skrajnie dużym wysiłku, jakim jest każda wycieczka w góry - ta wada czy schorzenie czy przypadłość - może się objawić. Poza tym - skąd pewność, że dziecko chce jechać w góry? może woli nad morze? do piasku? na jeziora, na łódki? Przecież dzieciak nie zaprotestuje, tylko pojedzie tam gdzie go rodzic weźmie. Poznajmy swoje dzieci, ich zdrowie, potrzeby a dopiero potem bierzmy je na wycieczki w wysokie góry. Nie realizujmy własnych potrzeb kosztem dzieci.
O przykładzie tamtego tatusia to tylko jedno: powinien krzyżem leżeć, że dzieciak przeżył.
I jeszcze jedno: ktoś w końcu powinien zacząć i podawać do sądu takich rodziców za narażenie dziecka na utratę zdrowia czy życia. I nauczyli by się, że dziecko to nie tatuś czy mamunia. To zupełnie nowy, inny człowiek, który nie tylko może nie chcieć po górach chodzić (bo nie) ale może nie mieć do tego predyspozycji. O przygotowaniu fizycznym i technicznym nie wspomnę...
O przykładzie tamtego tatusia to tylko jedno: powinien krzyżem leżeć, że dzieciak przeżył.
I jeszcze jedno: ktoś w końcu powinien zacząć i podawać do sądu takich rodziców za narażenie dziecka na utratę zdrowia czy życia. I nauczyli by się, że dziecko to nie tatuś czy mamunia. To zupełnie nowy, inny człowiek, który nie tylko może nie chcieć po górach chodzić (bo nie) ale może nie mieć do tego predyspozycji. O przygotowaniu fizycznym i technicznym nie wspomnę...
