Re: Wędrował z dzieckiem,aż opadło z sił zgłoś
Mój syn ,gdy oznajmiłem mu w jego ósme urodziny,że w tym roku zamiast nad morze jedziemy w góry,rozpłakał się rzewnymi łzami,i obraził się na mnie zupełnie.Działo się to w czerwcu,a wyjazd mielismy zaplanowany na początek lipca,więc nie miał wiele czasu,by wybić mi z głowy ten głupi pomysł.6 lipca wsiedlismy w pociąg relacji Łódź-Zakopane,i z markotną miną mego pierworodnego ruszyliśmy w jego nieznane.Wszyscy wiedzą jakie wrażenie robią Tatry z okien pociągu po minięciu przełęczy Sieniawskiej.Była 5 rano,i krzyk mojego chłopaka obudził wszystkich śpiących.A gdy wysiedliśmy na dworcu,i Kościuszki ruszyliśmy w stronę centrum jego zachwytom nie było końca po ukazaniu się znanego widoku na równi Krupowej.Później były dwa tygodnie wędrówek po Czerwonych ,Giewoncie,Gąsienicowej z Karbem włącznie,Piątki i Moka nie mówiąc o dolinach wszelkiej maści.Dzisiaj jest już studentem,ma za sobą najtrudniejsze szlaki ,i nie wspomina nawet o wakacjach na plaży...Mogło być inaczej,mogło się mu nie spodobać...Trzeba zaryzykować,i nie da się bez pójścia wysoko.A ,że trzeba to robić z głową,to już inna historia.Jak ktoś jest idiotą,to dziecko pod jego opieką nie jest bezpieczne nigdzie,nawet w domu.
