Re: Wędrował z dzieckiem,aż opadło z sił zgłoś
łolek05!nie uważam, by to forum było odpowiednim miejscem do czynienia sobie złośliwości, ale nie ja zacząłem (Ty pstryknąłeś mnie w swym pierwszym poście). skoro tak, to cóż. 1. Nie wierzę w ośmiolatka pływającego 5 dni w tygodniu po 10 km. Nie jestem AWFistą, ale nie wierzę (małej wiary jestem). 2. nie pisze się ,,gryść" tylko ,,gryżć", nie ,,podejżany" tylko ,,podejrzeny", nie ,,bał bym" tylko ,,bałbym". 3. nigdy nie będę posiadał dzieci z bardzo prostego powodu: posiada się rzeczy a nie ludzi. Ja dzieci po porstu mam
i bardzo się z tego cieszę
. mam inne zdanie na temat 8 latka na Czerwonych Wierchach , Ty masz inne i już. Ty wyrażasz swoje poglądy, ja swoje. Mniej lub bardziej zrozumiałe
Ty swoje dzieci zabierasz w Góry Wysokie a ja swoje w Bieszczady. Ponad 20 lat biedam po Tatrach (rodzina zostaje w domu) i widziałem brzdące idące pięknie na zawrat jak też histeryzujące na Iwaniackiej. Ty (i inni) macie swije zdanie ja (i też inni) mamy odmienne. ale chyba szlak na Rysy jest bezpieczniejszy od tego na Kościelec. chociaż nie byłem tam 10 lat
. a co do starości to uważam, że wówczas sama Natura wyznaczy granice a w przypadku dzieci: idą tam (lub są niesione) gdzie chcą rodzice. i tu jest różnica między chęcią (świadomą) Twoją i Twojego dziecka. Ja swojego zdania nie zmieniam, licząc na rozsądek, Ty też swojego nie zmienisz, również licząc na rozsądek. Kto ma rację? ja nie wiem. Ty pewnie wiesz 
i bardzo się z tego cieszę
. mam inne zdanie na temat 8 latka na Czerwonych Wierchach , Ty masz inne i już. Ty wyrażasz swoje poglądy, ja swoje. Mniej lub bardziej zrozumiałe
Ty swoje dzieci zabierasz w Góry Wysokie a ja swoje w Bieszczady. Ponad 20 lat biedam po Tatrach (rodzina zostaje w domu) i widziałem brzdące idące pięknie na zawrat jak też histeryzujące na Iwaniackiej. Ty (i inni) macie swije zdanie ja (i też inni) mamy odmienne. ale chyba szlak na Rysy jest bezpieczniejszy od tego na Kościelec. chociaż nie byłem tam 10 lat
. a co do starości to uważam, że wówczas sama Natura wyznaczy granice a w przypadku dzieci: idą tam (lub są niesione) gdzie chcą rodzice. i tu jest różnica między chęcią (świadomą) Twoją i Twojego dziecka. Ja swojego zdania nie zmieniam, licząc na rozsądek, Ty też swojego nie zmienisz, również licząc na rozsądek. Kto ma rację? ja nie wiem. Ty pewnie wiesz 
