Re: Tak więc krótka relacja zgłoś
Ja też podziwiam do samego końca. Gorzej bywało z moimi towarzyszami.
Nie najlepsza sytuacja pojawia się wtedy, gdy robi się zmierzch, chłodno, głodno, straszno i do domu jeszcze daleko – skutek przekombinowania z czasem (odnośnie najsłabszego piechura) lub braku dyscypliny marszu i odpoczynków. Dla mnie był to wtedy stres, jako prowadzącego. Na szczęście zawsze wyszło z czasem na styk przed całkowitymi ciemnościami.
Nie najlepsza sytuacja pojawia się wtedy, gdy robi się zmierzch, chłodno, głodno, straszno i do domu jeszcze daleko – skutek przekombinowania z czasem (odnośnie najsłabszego piechura) lub braku dyscypliny marszu i odpoczynków. Dla mnie był to wtedy stres, jako prowadzącego. Na szczęście zawsze wyszło z czasem na styk przed całkowitymi ciemnościami.

