Przepraszam, czy mogę... zgłoś
..."jestem" na forum od dobrych kilku lat, niekoniecznie aktywnie, ale czytuję na bieżąco,
w tym czasie - jedni "odpadli", inni " zalogowali się i włączyli do dyskusji,
chętnie czytam posty o tematyce tatrzańskiej, poszukując inspiracji do swoich wędrówek...
chętnie oglądam foty...
to dzięki sugestiom i dyskusjom na forum często sięgam po literaturę górską, a zawstydzona swoją niewiedzą, uzupełniam braki, szukam informacji, sięgam do historii...
ostatnio jednak, za sprawą gorącej atmosfery, z coraz mniejszym entuzjazmem tu zaglądam...
myślałam - to efekt trwającej, w tym roku, bardzo długo zimy albo, spowodowanej długotrwałym brakiem słońca - depresji,
myślałam - z wiosennym tchnieniem brać w góry ruszy i atmosfera ulegnie rozrzedzeniu...
oj naiwna, naiwna, naiwna...- wypada mi zaśpiewać głośno za J.K...
piękne słońce, temperatury letnie, a tu nadal tak gęsto, że nożem można kroić,
w każdym temacie, w każdym poście padają uszczypliwe, czasami wręcz sarkastyczne słowa, doszukuje się podtekstów, drugiego dna, wypomina przy każdej okazji...
jednym słowem - nadal coś wisi...
obawiam się, czy niedługo, nie przyjdzie nam wypowiedzi zaczynać słowami - jak w tytule - przepraszam, czy mogę...zadać pytanie?...wyrazić opinię?...włączyć się do dyskusji?...
...no cóż...trzeba odpuścić śledzenie "kampanii cukrowniczej" i...uciekać w góry.
...”i to by było na tyle”...- jak mawiał słynny profesor mniemanologii stosowanej...bez komentarza...
Ela.
w tym czasie - jedni "odpadli", inni " zalogowali się i włączyli do dyskusji,
chętnie czytam posty o tematyce tatrzańskiej, poszukując inspiracji do swoich wędrówek...
chętnie oglądam foty...
to dzięki sugestiom i dyskusjom na forum często sięgam po literaturę górską, a zawstydzona swoją niewiedzą, uzupełniam braki, szukam informacji, sięgam do historii...
ostatnio jednak, za sprawą gorącej atmosfery, z coraz mniejszym entuzjazmem tu zaglądam...
myślałam - to efekt trwającej, w tym roku, bardzo długo zimy albo, spowodowanej długotrwałym brakiem słońca - depresji,
myślałam - z wiosennym tchnieniem brać w góry ruszy i atmosfera ulegnie rozrzedzeniu...
oj naiwna, naiwna, naiwna...- wypada mi zaśpiewać głośno za J.K...
piękne słońce, temperatury letnie, a tu nadal tak gęsto, że nożem można kroić,
w każdym temacie, w każdym poście padają uszczypliwe, czasami wręcz sarkastyczne słowa, doszukuje się podtekstów, drugiego dna, wypomina przy każdej okazji...
jednym słowem - nadal coś wisi...
obawiam się, czy niedługo, nie przyjdzie nam wypowiedzi zaczynać słowami - jak w tytule - przepraszam, czy mogę...zadać pytanie?...wyrazić opinię?...włączyć się do dyskusji?...
...no cóż...trzeba odpuścić śledzenie "kampanii cukrowniczej" i...uciekać w góry.
...”i to by było na tyle”...- jak mawiał słynny profesor mniemanologii stosowanej...bez komentarza...
Ela.
