Re: krokusy zgłoś
Najlepiej jest wynająć pokoik w schronisku. Największa frajda jest o wschodzie słońca, tak gdzieś do godziny ósmej. Wtedy jeszcze nie ma tłumów, a jak się pojawią to znikasz na Wołowiec, Trzydniowiański, Ornak, lub inne okoliczne górki. Gdy wracasz, tłumy już znikają, a o zachodzie też jest piknie. Frajda jest nie tylko z oglądania krokusów, ale w większości z przebijającego się przez mgły porannego słońca, z "dymiących" chałup, rozpraszających się między smrekami promieni. W ogóle jak dla mnie Chochołowska ma niepowtarzalny klimat, a krokusy dodają tylko okrasy do śniadania jakim jest poranek na Polanie Chochołowskiej. 

