Re: Stara Roztoka zgłoś
Dziękuję miłym Paniom za kontynuację tego pięknego świadectwa życia.
Skąd tyle miłości w jednym człowieku, można by rzec, że to niesprawiedliwe… ale nie… trzeba się tym radować, brać przykład.
Znalazłem także informację, że był obdarzony powołaniem kapłańskim, ale nie dane Mu było to zrealizować, na skutek różnych przeciwności. Miało być inaczej, pozostał w pamięci młodym uśmiechniętym człowiekiem. Za swojego życia zdobywał górskie szczyty i te o wiele wyższe, piękniejsze… bo z miłości zbudowane i do Boga prowadzące.
Morał z tej opowieści może być jeden „świętość jest najwyższym szczytem jaki możemy na tym ziemskim padole osiągnąć, większego nie ma”.
No i zrobiła się Nam w „Starej Roztoce” misyjna atmosfera.
Co prawda Pier Giorgio w Tatrach nie był, ale do Starej Roztoki pewnie już zaglądnął.
Za Pier Giorgiem pozdrawiam wszystkich drabów i drabinki.
Skąd tyle miłości w jednym człowieku, można by rzec, że to niesprawiedliwe… ale nie… trzeba się tym radować, brać przykład.
Znalazłem także informację, że był obdarzony powołaniem kapłańskim, ale nie dane Mu było to zrealizować, na skutek różnych przeciwności. Miało być inaczej, pozostał w pamięci młodym uśmiechniętym człowiekiem. Za swojego życia zdobywał górskie szczyty i te o wiele wyższe, piękniejsze… bo z miłości zbudowane i do Boga prowadzące.
Morał z tej opowieści może być jeden „świętość jest najwyższym szczytem jaki możemy na tym ziemskim padole osiągnąć, większego nie ma”.
No i zrobiła się Nam w „Starej Roztoce” misyjna atmosfera.
Co prawda Pier Giorgio w Tatrach nie był, ale do Starej Roztoki pewnie już zaglądnął.
Za Pier Giorgiem pozdrawiam wszystkich drabów i drabinki.

